Plebiscyt Futsal-Polska.pl - I liga grupa I

Król strzelców I grupy I ligi - Marcin Mikołajewicz z FC Toruń - wybrany został najlepszym zawodnikiem sezonu w plebiscycie Futsal-Polska.pl! Najlepszy młodzieżowiec to Rafał Szatkowski z Unisław Teamu, najlepszą publicznością może się natomiast pochwalić Constract Lubawa!
Czytaj dalej...

Zapowiedź 14. kolejki I grupy I ligi - typuje Michał Michaliszyn

  • Dział: I liga
Choć w tej kolejce lider gra z piątą drużyną w tabeli, a wicelider - z czwartą, to dla nas meczem kolejki jest pojedynek Constrat Lubawa - Politechnika Gdańska. Obie drużyny wiedzą, o co grają. Lubawianie w przypadku porażki raczej będą musieli pożegnać się z marzeniami o miejscu w górnej połowie tabeli, porażka Politechniki zaś praktycznie przekreśla jej szanse na drugie miejsce i baraże o ekstraklasę. Remis nikogo nie urządza, a już zwłaszcza Constractu, który już aż sześciokrotnie dzielił się punktami. Jest więc o co grać! W tej sytuacji o typy wręcz musieliśmy poprosić bramkarza Michała Michaliszyna - jeszcze w zeszłym sezonie grającego w Gdańsku, a obecnie zawodnika Constractu.
Czytaj dalej...

Neagu niepokonany, więc niespodzianki nie ma - podsumowanie Sławomira Pawenty

  • Dział: I liga
Przed tygodniem kończąc swój felieton żaliłem się, że piłkarzom pierwszej grupy brakuje skuteczności. W trzech kolejkach padło zaledwie 61 bramek. Mija tydzień i mamy wielką przemianę. W czwartej serii gier piłka lądowała w siatce aż 46 razy!

13 goli zobaczyli kibice w Unisławiu, gdzie miejscowy Team przegrał 6:7 z KS-em Gniezno. Gdy gospodarze na początku drugiej połowy wygrywali 4:2, pomyślałem, że uda się im po raz pierwszy wywalczyć komplet punktów. Jednak doświadczenie KS-u wzięło górę, a mecz futsalu pokazał po raz kolejny, że spotkanie trwa 40 minut. Zastanawia mnie siła ekipy z Wielkopolski. Wydaje się, że będzie to ligowy średniak.

Politechnika Gdańska pręży muskuły. Podopieczni Michała Janiaka uważani są za jedyny zespół, który może nawiązać walkę z FC Toruń. Gdańszczanie wygrali w piątkowy wieczór 8:2 z AZS-em Malwee Łódź. Wynik jak najbardziej mnie nie dziwi. Od początku sezonu powtarzam, że zespół z Łodzi będzie miał problem ze zdobywaniem punktów. "Polibuda" jest już z pewnością myślami przy meczu w Toruniu, który odbędzie się 8 listopada. Wiem, że dla tego zespołu ta potyczka jest o wszystko, albo inaczej... derby z sąsiadem zza między o życie lub śmierć. Panowie spokojnie! Najpierw macie mecz z Constractem.

W niedzielę popis skuteczności zaprezentował MOKS Białystok. Zespół prowadzony przez Adriana Citkę ograł Unikat Osiek 8:3. Przyznam się, że oglądałem tylko pierwszą połowę spotkania, bo niedziela jest dla mnie dniem pracującym. Niestety, załamałem się postawą bramkarza gości Andrzeja Saji. Na upartego wszystkie gole w pierwszej połowie można zapisać na jego konto. Fakt, że na uznanie zasługuje perfekcyjne uderzenie "Citasa" przy golu na 3:0. W najbliższy weekend zespół z Osieka ma mecz "na szczycie". Podopieczni Marcina Białka podejmą we własnej hali AZS Malwee Łódź. Faworyta w tej potyczce ciężko wskazać.

W sobotę w Lubawie zazgrzytało. Widać, że ekipy Constractu i AZS-u UW za sobą nie przepadają. "(...) pewność siebie i specyficzny sposób podejścia do rywala od samego zameldowania się w Lubawskiej hali prezentowali Goście" - czytamy na stronie ekipy z Warmii i Mazur (pisownia oryginalna). W lubawskiej hali spodziewałem się wojny i w sumie była. Zakończyła się remisem 3:3. Zaskoczyli mnie szkoleniowcy Constractu. Od pierwszych minut między słupki postawili Łukasza Kolwicza, a nie Michała Michaliszyna. Szybko, gdy przegrywali 0:2, wrócili do sprawdzonego rozwiązania. Ekipę ze stolicy musiało najbardziej zaboleć ostatnie trafienie gospodarzy z przedłużonego rzutu karnego, kilka sekund przed zakończeniem potyczki.

Mecz FC Toruń z Heliosem Białystok (6:0) po prostu był. Niektórzy w grodzie Kopernika już są znudzeni brakiem emocji. Przed meczem trener gości Dariusz Gołdowski zapowiadał, że jego zespół jedzie sprawić niespodziankę. Na jednym z portali społecznościowych wyczytałem, że niespodzianka będzie, jak ekipa z Podlasia pokona Nicolae Neagu. Czyli jej nie było, a mołdawski golkiper przez 155 minut rywalizacji w pierwszej lidze jest niepokonany.

Na koniec chciałbym nawiązać do felietonu Marcina Synoradzkiego, który ukazał się przed tygodniem. Działacz z Chojnic napisał: "Ale na razie też chciałbym być działaczem klubu uniwersyteckiego. Nic nie trzeba robić, kasa jest na wszystko, nie ma potrzeby biegać po sponsorach, pewnie znajdzie się też biurko i wygodny ciepły fotel". Panie Marcinie, jestem z miasta akademickiego. W Toruniu funkcjonuje jeden z większych w kraju uniwersytetów. Zawodnicy pod szyldem AZS-u UMK w profesjonalnym sporcie znaczą tylko coś we wioślarstwie, gdzie fundusze są zdecydowanie mniejsze, niż w drużynie z Futsal Ekstraklasy.

Robiąc drużyną w oparciu o AZS wcale nie jest łatwo. Z pewnością potwierdzą to koledzy z Gdańska, Warszawy czy Łodzi. A czy kasa na wszystko jest? To tylko ładnie tak wygląda.

Czytaj dalej...

Dziś środa, czyli: FUT5AL HEA7EN

Na początku może się przedstawię - Marcin Synoradzki, Polska północna, Chojnice. Wiele osób w światku futsalu mnie już zna, ale niektórzy czytelnicy pewnie nie. W Polskiej Lidze Futsalu jako działacz (a wcześniej także jako zawodnik) funkcjonuję już od 12 lat. To ja byłem pomysłodawcą wystawienia drużyny z Chojnic do ogólnopolskich rozgrywek w 2002 roku, którym zainteresowałem Bogdana Duraja i tak powstał zespół Holiday’u. Tamże pracowałem jako dyrektor sportowy przez 2,5 roku. Po wycofaniu się Holiday’u z rozgrywek, zgłosiłem do ówczesnej III ligi PLF moją drużynę Red Devils, którą założyłem z kolegami z osiedla w 1995, m.in. dzisiejszym kierownikiem Łukaszem Prillem. W lidze chojnickiej sześciokrotnie zdobyliśmy Mistrzostwo, wygraliśmy też turniej Hirsch-Pol Cup 2005 w Bydgoszczy, gdzie spotkały się najlepsze drużyny z lig środowiskowych. To spowodowało, iż postanowiliśmy zgłosić zespół do rozgrywek ogólnopolskich. Tam już poszło z górki, dwa szybkie awanse i dostaliśmy się do Ekstraklasy. Potem spadek po walce do końca, ale udało się to odbudować i dzisiaj Red Devils jest jednym z klubów z najdłuższym stażem w PLF. Obecnie jestem managerem zespołu odpowiedzialnym za sprawy sportowe oraz rzecznikiem prasowym, prowadzę również stronę klubową oraz profil RD na Facebook. Tyle tytułem wprowadzenia.

Postaram się w miarę regularnie pisać felietony na portalu Futsal-Polska.pl dotyczące polskiej piłki halowej, zaznaczam jednakże, iż opinie w owych artykułach będą moimi prywatnymi poglądami, a nie klubu Red Devils Chojnice, którego jestem członkiem. Zapraszam również na twitter’a, mój nick to @MarcinhoSE7EN, tam też często wdaję się w dyskusje na tematy futsalowe.

Zacznę może od meczu mojej drużyny z GAF Jasna. Tadeusz Danisz przed spotkaniem pochwalił Red Devils na stronie Futsal Ekstraklasy i od razu dostaliśmy baty w Gliwicach. To teraz proszę o "gorzki zestaw komplementów”. Swoją drogą zimny prysznic bardzo się przyda, bo po czterech zwycięstwach zapanowała taka euforia, jakbyśmy już mieli walczyć o medale. Taa, należą się nam, ale z kartofla. Jeszcze długa droga przed nami, aby grać tak jak przed rokiem.

Rozmawiając o spotkaniach na szczycie tabeli, to ostatni mecz Pogoń 04 Szczecin - Wisła Krakbet Kraków mnie osobiście rozczarował. To nie tyle Wisła zagrała tak dobrze, co Pogoń bardzo słabo. Jeśli zespół mający aspiracje do zdobycia tytułu mistrza Polski nie trafia kilkukrotnie z paru metrów do bramki to trudno liczyć na sukces. Doświadczeni zawodnicy z kilku metrów "ładowali bomby" wprost w Kamila Dworzeckiego, zamiast pocelować po rogach i doprowadzić do remisu. Rozumiem, że to stres meczowy itp. itd., ale po tym poznaje się Mistrza, jak potrafi się wykorzystać słabości i skutecznie punktować rywali.

Poniedziałkowy mecz Wisła - Rekord był dobrą wizytówką futsalu. Świetnie zaprezentował się Krystian Brzenk, który był pierwszoplanowym bohaterem spotkania. Czegoś takiego nie można powiedzieć o Błażeju Korczyńskim, który nieco "pomógł" Rekordowi w zdobywaniu bramek, choć paradoksalnie grał całkiem niezły mecz. I w takich chwilach zawsze pojawia się pytanie, czy grający trener w zespole "walczącym o najwyższe trofea jest właściwą opcją? Jeśli Wisła nie zdobędzie "majstra”, to przy takim budżecie, swobodzie doboru kadry, jeden tytuł Mistrza w ciągu czterech ostatnich sezonów wygląda naprawdę skromnie.

W ogóle dziwna sytuacja, kiedy w bezpośrednich spotkaniach trójki pretendentów do złotego medalu wygrywają zespoły grające na wyjeździe. Czyżby presja w domu wpływa na psychikę piłkarzy? Źle to świadczy o odporności zawodników, źle to świadczy o przygotowaniach trenerów. Nadarza się okazja dla psychologów, tacy specjaliści funkcjonują już w zawodowym sporcie.

Popularną wymówką trenerów, działaczy i zawodników jest "dzisiaj zabrakło nam szczęścia". Nie ma czegoś takiego jak "szczęście". Jest brak umiejętności, a przede wszystkim zachowania zimnej krwi w sytuacjach wymagających błyskawicznego "piłkarskiego myślenia". Jedni zawodnicy to potrafią w miarę regularnie, inni nie, bądź dużo rzadziej.

Mój zespół będzie miał tą przyjemność, żeby spotkać się w trzech ostatnich spotkaniach z trójką głównych pretendentów do mistrzostwa (Pogoń w Szczecinie, Rekord i Wisła w Chojnicach), tak więc nadarza się okazja do pokolorowania medali. Chcemy też udowodnić, iż jest w zespole  "duch" drużyny, która zdobyła srebrne medale zaledwie rok temu i powalczyć o 5-6 miejsce w tabeli.

W sobotę gościłem na hali przy ul. Startowej w Gdańsku, gdzie odbył się pojedynek na szczycie pierwszoligowej tabeli Vamos Gdańsk - Red Dragons Pniewy (zobacz skrót z meczu).  Na plus można zaliczyć fajną atmosferę, było sporo publiczności z flagami i dopingiem. A sam mecz był z cyklu "kto pierwszy strzeli, ten wygra". Najlepsi na parkiecie obaj (a nawet trzej) bramkarze, Michał Michaliszyn, jego zastępca Mateusz Bucholc oraz Maciej Foltyn naprawdę pokazali wysoką klasę. Spotkanie bardzo wyrównane, bramki padły w samej końcówce zawodów, obie drużyny bały się zaatakować i nastawiły się na grę defensywną. Ale najlepszą obroną jest atak, tak zawsze przemawiał pięściami Mike Tyson. Rzucić się i zagryźć, niestety dla piękna futsalu mogliśmy podziwiać skomasowaną obronę. Niemniej jednak ciekawe spotkanie, które zwycięsko zakończyły "Czerwone Smoki". Tylko cud teraz może sprawić, iż Pniew zabraknie w Ekstraklasie. I bardzo dobrze, iż po dwuletniej przerwie futsal powróci do tego miasta, tam zawsze była wspaniała atmosfera i klimat do rozwoju futsalu. Analogiczna sytuacja do Chojnic, gdzie "Czerwone Diabły" po dwóch sezonach nieobecności w Ekstraklasie powróciły w miejsce Holiday.

A będąc jeszcze w klimatach pierwszoligowych to sposób w jaki FC Toruń straciło punkty w meczu z Unisław Team PBDI, to słowo "frajerstwo" jest zbyt słabym określeniem (zobacz skrót z meczu). Unisław to zespół z ostatniego miejsca w tabeli, a drużyna FC po kilkunastu minutach prowadziła już 3:0. Torunianie przed sezonem z racji posiadania wielu zawodników i działaczy z ekstraklasowym doświadczeniem wydawali się być pewnym i jedynym faworytem do awansu. A tu co kolejkę gubią punkty, rozdając je na prawo i lewo jak pierniki na rynku turystom. Wydaje mi się, że coś tam jest "nie halo" wewnątrz drużyny. Szkoda, bo Toruń zasługuje na powrót do Ekstraklasy.

A na koniec krótka historyjka z przeszłości, którą będą kończył każdy felieton. Sezon 2006/07, Łęczyca - trening Hurtapu, w którym często brał udział prezes Wiktor Napióra. Gra w "dziadka", prezes wali z czuba i trafia Krzyśka Jasińskiego w głowę i wrzeszczy "Jasiek, wchodzisz!!!"

Czytaj dalej...

FC Toruń już samotnym liderem

  • Dział: I liga
3 czołowe zespoły z zeszłorocznego zaplecza ekstraklasy zajmują teraz... 3 ostatnie miejsca w grupie północnej I ligi. FC Toruń odskoczył za to reszcie stawki, dzięki niespodziewanej porażce Red Dragons Pniewy.
Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS