Rozgrywki pierwszej grupy I ligi rozkręciły się już na dobre. Powody do radości mają wreszcie futsaliści AZS-u Uniwersytet Warszawski. Podopieczni Gerard Juszczaka pewnie ograli AZS Malwee Łódź. Już przed tygodniem pisałem, że goście sobotniej potyczki będą mieli wielkie problemy ze zdobywaniem punktów. Stołeczna drużyna żaliła się, że brakuje jej skuteczności. W potyczce z łodzianami poprawili swój bilans, aplikując rywalom aż siedem goli. Teraz powinno być już z górki.
Sporą niespodzianką jest dla mnie rozstrzygnięcie z Gdańska, gdzie tamtejsza Politechnika zremisowała z beniaminkiem MOKS-em Białystok 3:3. Gdy wieczorem włączyłem stronę
lajfy.com i zobaczyłem wynik 2:1 dla gospodarzy, pomyślałem, że podopieczni Michała Janiaka po trzech seriach gier będą mieli, obok FC Toruń, komplet punktów. Goście sprawili psikusa i doprowadzili do remisu. Cieszyli się z niego kilkadziesiąt sekund. Gdy zespół PG trafił po raz trzeci, wiara w triumf gospodarzy wróciła. Jednak futsal jest nieobliczalny, zwłaszcza w końcówkach. MOKS wyrównał. Ekipa z Podlasia pokazała, że w tym sezonie na zapleczu ekstraklasy każdy z każdym może powalczyć o dobry rezultat. I to nadaje kolorytu rywalizacji.
Podział punktów też w Białymstoku. Helios, który przed meczem miał na swoim koncie komplet punktów, podejmował Constract Lubawa. Gdyby bukmacherzy udostępnili kursy, to na ten mecz postawiłbym 1. No i dobrze, że nie było takiej możliwości. Remis 1:1 to kolejny przykład, że w tej grupie będzie zażarta rywalizacja o ligowe punkty. Helios w najbliższą sobotę wybiera się do Torunia i zobaczymy, jak wypadnie w korespondencyjnym spotkaniu z pozostałymi drużynami.
Inauguracyjne spotkanie przed własną publicznością zagrał Unikat Osiek. Gospodarze, którzy liczyli na pierwszą wygraną w historii klubu, zmierzyli się z osłabionym KS-em Gniezno. Gospodarze przegrali 0:3, ale sami mogą być sobie winni. Razili nieskutecznością, a bramki, które stracili... Niech lepiej trener Marcin Białek to przeanalizuje, bo to się nie powinno przydarzać. Może w sobotę Unikat zapłacił frycowe, ale musi się wziąć w garść, bo w końcówce rundy wiosennej, spoglądając na terminarz, będzie miał "ciężary".
Na koniec derby FC Toruń - Unisław Team. Przed meczem trener Klaudiusz Hirsch przestrzegał swój zespół, że z młodym zespołem rywali nie będzie łatwo. Nie pomylił się. Zaangażowaniem, jakie pokazali goście, można obdarować kilka zespołów. Torunianie skończyli znów na zero z tyłu, ale mogło być różnie. Podopiecznym Jerzego Siemienieckiego zabrakło trochę "zimnej głowy" i dokładności. Gdyby to mieli, to z pewnością mocniej postraszyliby faworytów rozgrywek.
Kończąc chciałby zwrócić uwagę na jedną rzecz. Zespoły w pierwszej grupie w tym sezonie zdobyły 61 goli w 15 spotkaniach. Daje to średnią 4,06 gola na mecz. Nie jest to dużo. Więcej fantazji mają w drugiej grupie. Tam rozegrano 24 potyczki. Średnia goli imponująca - 7,54. Panowie do pracy! Kolejna okazja do ścigania kolegów z południa już w najbliższy weekend.