Marcin Synoradzki

Marcin Synoradzki

"I don't play against a particular team. I play against the idea of losing" - Eric "The King" Cantona

Dziś środa, czyli: FUT5AL HEA7EN

Na wstępie należą się przeprosiny za brak felietonu w ubiegłym tygodniu. Stało się tak z dwóch powodów - pierwszy to zwyczajny brak czasu, gdyż sprawy organizacyjne związane z Final Four zajęły mi mnóstwo czasu, a wieczorem, będąc mocno zmęczony całodziennym bieganiem, nie miałem ochoty na nic więcej, niż tylko odpoczynek. Druga sprawa to nasz wynik w meczu z Pniewami, który nie gwarantował utrzymania. Kilka dni po tym remisie byłem kłębkiem nerwów i ostatnią rzeczą, na którą miałem ochotę, to było pisanie o futsalu. Jak hobby zaczyna ci zatruwać codzienne życie, to nie jest to już hobby, tylko udręka. Na szczęście wszystko się dobrze skończyło i wygospodarowałem trochę czasu na podsumowanie ligi. Radość is back ;)

W poprzedniej kolejce na czoło wysunął się pojedynek na szczycie tabeli, czyli Wisła vs Gatta. Niespodziewanie goście zagrali niezwykle ofensywnie i skutecznie, zmuszając gospodarzy do szalonego pościgu. Sytuacja zmieniała się w końcówce, niezły dreszczowiec, a przede wszystkim doskonała reklama futsalu. Kto oglądał ten wie, kto oglądał na pewno nie żałuje. "Futsal is better. Better than anything else". Dla takich meczów kochamy futsal!!!

A teraz o ostatniej kolejce. 58 goli, dawno nie było takiej strzelaniny. Muszę pochwalić Kubę Mikulskiego z portalu Futsal-Polska, który uruchomił tabelę LIVE, dzięki której na bieżąco można było śledzić przebieg wydarzeń XXII kolejki FE. Prywatna inicjatywa, a jakże cenna, brawo!!!

Zacznę od Red Devils. Tak jak pisałem wcześniej, przez pierwsze kilka dni ostatniego tygodnia mocno się denerwowałem, ale po kilku rozmowach z trenerem Vlastimilem Bartoskiem uspokoiłem nerwy i podchodziłem do samego meczu z Cleareksem z dużym spokojem. Pojechaliśmy do Chorzowa już w sobotę rano, w tym dniu też odbyliśmy trening na obiektach GAF w Gliwicach. Trener przygotował wnikliwą analizę ostatnich spotkań Cleareksu i naszej drużyny, sam zespół był mocno zmotywowany. Jak to się skończyło, to chyba wiele osób widziało. Szkoda, iż sędziowie popsuli mecz, kiedy uznali gola Miozgi (zobacz), który padł już w trakcie syreny kończącej spotkanie. Syrena może "buczeć" i całą dobę, ale to pierwszy dźwięk oznajmia koniec spotkania i do tego dźwięku należy uderzyć piłkę, która potem może lecieć nawet i tydzień. Sędzia główny, Damian Jaruchiewicz w analogicznej sytuacji tydzień wcześniej w Szczecinie (zobacz) gola dla Euromasteru nie zaliczył, całkiem słusznie. Teraz dla Cleareksu uznał, więc należy sądzić iż za każdym razem poddaje się presji gospodarzy i dla nich wydaje korzystne decyzje. Panie arbitrze, przy najbliższej okazji sprezentuję panu  kupon do laryngologa oraz paczkę patyczków do uszu, tak aby był Pan właściwie przygotowany do sędziowania meczów w Futsal Ekstraklasie. Nie należy się bać, że schabowy z kapustą będzie zimny, albo że ktoś w ziemniaki napluje. Decyzje należy podejmować, kiedy jest się absolutnie pewnym, inaczej każdą sytuację należy interpretować w taki sposób, aby nie skrzywdzić jakiejkolwiek z drużyn. Tak mówią przepisy!!! A nas pozbawiono zasłużonego 7. miejsca w tabeli, które sportowo nam się należało jak psu buda.

To nie było jedyne takie zdarzenie. W Zduńskiej Woli arbiter co prawda nie wypaczył wyniku spotkania, ale nie popisał się, uznając gola zdobytego po syrenie. Której nie było, bo sędzia czasowy zaspał... To ostatnio jakaś plaga jest, raz bramki uznają, a raz nie. Chyba trzeba pozwolić na powtórki video w tym kluczowym momencie gry, bo jeśli takie decyzje mają decydować o być albo nie być klubu, to nie może być ewidentnych pomyłek. Gatta zagrała bez swoich dwóch "flint", czyli Marciniaka i Krawczyka, co mogli wykorzystać piłkarze Red Dragons. Ale to był pojedynek "Smoków" z Darkiem Słowińskim, który zamurował bramkę. Pniewy oddały kilkanaście bardzo dobrych strzałów, z których każdy mógł być zamieniony na bramkę, ale Darek był wszędzie. Znakomite interwencje i to w każdym elemencie gry.

Rekord wypunktował akademików z AZS UŚ. Jaka gra, taki sezon. Chimeryczne, wymęczone zwycięstwo. Dodatkowe trzy mecze nie zmienią nic w życiu gospodarzy, mają brązowy medal i ani nie zamienią go na srebro w Zduńskiej woli, ani go nie zgubią w Pniewach. Katowiczanie już wcześniej praktycznie się utrzymali w lidze, grali więc tylko o jak najwyższe miejsce w tabeli.

Kiedy Wisła prowadziła już 3:0 w Rudzie Śląskiej, to nikt nie wierzył, że może zmienić się przebieg spotkania. A jednak gospodarze zerwali się do walki, ale sił starczyło na kilka minut. Doszli na remis, ale potem już rozpętał się huragan. Oleksandr Bondar wyrasta ponad poziom tej ligi, będzie walczyć z Danielem Krawczykiem o Strzelca Królców. Mają równo po 23 gole, niedługo zagrają przeciwko sobie i będzie to podwójny pojedynek o podwójną koronę.

Brak obsługi EPM (elektroniczny protokół meczowy) w Głogowie - to się w głowie nie mieści. Totalna amatorka - to naprawdę łagodne określenie. W dzisiejszych czasach EPM można obsługiwać z poziomu smartfona, to naprawdę prosta sprawa. A o wyniku dowiedzieliśmy się grubo po zakończonym spotkaniu. A jeśli ten wynik decydowałby o istotnych sprawach? Skandal i tyle. Pieniędzy z kopalni miedzi powinno starczyć na pana Zenka z telefonem, który za paczkę fajek i dwa browary stukałby co trzeba. Jakby co to podeślę rekwizyty, jak już funduję patyki do uszu, to stać mnie też na fajury i piwko. Gdańsk pojechał na wycieczkę, zagrali tak, że może lepiej by było nie wyjść na parkiet.

Rollercoaster w Szczecinie - gospodarze przebimbali pierwszą połowę, gliwiczanom z kolei wychodziło wszystko. W Pogoni Szamotij chyba się sklonował, bo był wszędzie. Strzelał do obu bramek, kiwał się, podawał, rozdawał ciastka i nalewał herbatę. Ale to było za mało, aby uratować to, co się spierdoliło przez cały sezon. Pogoń zasłużyła sobie na spadek, bo grała bardzo słabo w przekroju całego sezonu. Nie chcę tutaj dowalać za mocno, ale po odejściu Neagu powstała ogromna wyrwa pomiędzy słupkami. Nie znam sytuacji w szatni - ale fakty są bezsporne. W Katowicach, Chorzowie i Chojnicach zmieniano trenerów jak nie szło, a w Gdańsku i Szczecinie nie. Moim zdaniem efekt "nowej miotły" często daje pozytywny efekt na dłuższą metę, czasem tylko chwilowy (jak u nas w Red Devils), czasem na dłużej (jak w AZS UŚ). Lubię Łukasza Żebrowskiego, ale trener musi być czasem ch**** nad ch***** i trzymać krótko za mordę cały zespół. Ciężko przeobrazić się z kolegi w takiego trenera. Ale też jestem daleki od tego, aby tylko "Żebro" uczynić odpowiedzialnym za spadek, bo po prostu wszyscy zawodnicy grali dużo poniżej swoich możliwości. Podobnie zresztą jak w Red Devils, ale nam się udało przeżyć dzięki pojedynczym zrywom.

Teraz liga ma przerwę na Final Four, potem rusza dalej. Moim zdaniem te dodatkowe kolejki są zupełnie zbędne w tym sezonie, na dodatek z niezbyt mądrym regulaminem. Gatta może wygrać trzeci mecz z Wisłą i zrównać się punktami, na dodatek mając zdecydowanie lepszy bilans bezpośrednich spotkań (dwie wygrane i remis), a jednak nie zdobędzie mistrzostwa Polski. Kto to wymyślił? Nie wiem. Ale wiem jedno - to naprawdę głupi regulamin, bo z miejsca umniejsza znaczenie meczów z trzech dodatkowych kolejek.

Moim zdaniem wyjścia są dwa - albo wracamy do play-off z handicapami (czyli w wersji sprzed dwóch sezonów), albo powiększamy ligę do czternastu zespołów. Teraz nie będzie już tyle przerw na reprezentację, więc liga skończy się na początku kwietnia. Potem przez prawie pół roku nic się nie będzie działo, przecież to chore jest. Piłkarze uciekną na drugą rundę na trawę, aby dorobić sobie parę ziko, nie daj boże komuś się przydarzy kontuzja i co wtedy? Musi być więcej meczów.

A teraz skonfrontujmy moje przedsezonowe typowania z tabelą ligową...

Rekord Bielsko Biała - drobne korekty w składzie, ten odszedł, tamten doszedł, ale klasa pozostała. Wzmocniona bramka przez Nawrata no i Kmiecik, jedno z odkryć sezonu. Szkoda, że Machura wypadł na dłużej, nie wiadomo co z kolanem Douglasa, a to kontuzjogenny zawodnik. Dosyć szczęśliwie awansowali do następnej rundy UEFA Futsal Club, ale to dobrze dla całego polskiego futsalu. Drugi sezon dla Adama Krygera na pewno będzie dużo trudniejszy, jednakże powinni do końca rywalizować z Wisłą o tytuł mistrzowski.

Cóż, spora pomyłka. Rekord dawno odpadł z rywalizacji o "majstra", jedynie spełniła się przepowiednia dotycząca Adama Krygera. Kmiecik okazał się dużym rozczarowaniem, tylko 4 strzelone bramki. Medal jeszcze zrobili, ale to bardziej dzięki temu, iż peleton się wymieszał, a drużyny środka wymieniały się punktami w każdej kolejce. Ogólnie na pewno sezon na minus, bo z taką organizacją i jakością zawodników powinni walczyć o wyższe miejsce do końca sezonu.

Pogoń ’04 Szczecin - wg mnie zapowiada się słabszy sezon dla vice Mistrzów Polski. Odeszli Mikołajewicz i Neagu, a oni gwarantowali wysoki poziom na pivocie i między słupkami. Tych luk nie udało się załatać, tak więc można powiedzieć iż zespół przystąpił do rozgrywek znacznie osłabiony. Dobrze, że chociaż udało się zatrzymać Kubika, który jest bezcenny dla drużyny. No i Pogoń zderzyła się ze "ścianą" w meczu z Wisłą, na dodatek u siebie. Nowa hala nie będzie atutem, przynajmniej na początku. Do nowego obiektu trzeba się przyzwyczaić, a to wymaga czasu.

Przewidziałem słaby sezon... Ale nie aż tak słaby, bo to zdecydowanie najgorszy w dotychczasowej historii klubu. I dobrze przewidziałem, że nowa hala nie będzie "wzmocnieniem" drużyny. Upadek takiej drużyny to tragedia, nie tylko dla szczecinian, ale także dla całej dyscypliny. Bite rekordy frekwencji, przyzwoici zawodnicy, a tu spadek... Chyba po raz pierwszy wicemistrz Polski upadł tak nisko. Pozbierają się - jeśli inni nie rozkradną im zawodników.

Wisła Krakbet Kraków - zmiana trenera, ale na pewno nie stylu. Poza tym trener z boku a nie na parkiecie. to także duży plus. Mocny, może nawet najmocniejszy skład w naszej lidze - to musi być gwarancją sukcesu. Ale tak już było wcześniej, a tylko jeden "majster" na cztery sezony. Czy "Kusiowy" potrafi lepiej gospodarzyć takim bogactwem? Zobaczymy, ale "Los Milioneiros" z Krakowa z góry są skazani na walkę o Mistrza Polski, inaczej być nie może.

Idą równo, Bondar demoluje bramkarzy, choć ostatnia porażka u siebie z Gattą zapowiada jeszcze jakieś emocje w trzech dodatkowych seriach spotkań. Trener Kusia nie jest wylewny, po prostu robi swoje. Mieli swoje słabsze chwile, ale regularnie punktują. Moim zdaniem dociągną do mety na 1. miejscu, bo sprzyja im kalendarz gier i regulamin rozgrywek.

Gatta Active Zduńska Wola - doszedł znany z trawy Adrian Budka, ale ja jestem sceptycznie nastawiony do takiego typu wzmocnień (a czasami osłabień). Mateusz Mika wrócił po kilku sezonach przerwy, ale on także nie wygląda na zbawcę Gatty. Odwieczne problemy z bramkarzami rozwiązali w ten sposób, iż mają ich 5 na 15 zawodników zgłoszonych do ligi. Ilość zamiast jakości? Przekonamy się wkrótce. Niemniej mają sporo klasowych zawodników, którzy zapewnią miejsce w czołowej szóstce, ale na medale to będzie za mało.

Co do transferów to miałem w 100% rację, ale co do pozycji w tabeli to już "fail". Szkoda, że durny regulamin ogranicza ich szanse na mistrza. Ten zespół cieszy się moją sympatią (choć bez wzajemności kilku zawodników, ale oni są od grania, a nie od kochania), bo Marcin Stanisławski poukładał zlepek indywidualności w porządny zespół. No i mają bramkarza. Darek Słowiński mocno się wyróżnia w tym sezonie i wcale bym się nie zdziwił, że doczekałby się powołania do kadry.

Clearex Chorzów - dobrze wystartowali, ale nie wróżę im wielkiego powodzenia. Od ładnych paru lat polityka oszczędnościowa, więc będą jak co roku typowym średniakiem. Skład praktycznie ten sam, doszedł tylko nowy trener. Trudno mi cokolwiek o nim powiedzieć, bo go nie znam. Może udana runda jesienna spowoduje wyciągnięcie portfela z kieszeni i wzmocnienie zespołu, aby powalczył o coś więcej niż środek tabeli.

Ha, a nie mówiłem? Kołowrotek trenerski, Lichota out, Lichota in, Miozga out, Miozga in, a w międzyczasie Tomek Ulfik. Skończyło się tym, iż były prezes Zdzisław Wolny porzucił golfa i maratony, i wrócił przejąć stery nad swoim ukochanym dzieckiem, które zeszło na złą drogę. Zawodnicy przestraszyli się widma spadku i w ostatniej chwili zaczęli robić punkty, bo inaczej legenda by upadła na kolana. Co dalej? Pewnie to samo.

GAF Jasna Gliwice - mądrze budowany klub, mądrze budowana drużyna, finansowo bez szaleństw ale stabilnie, a to najważniejsze. Doszli Tomasz Dura z Rekordu i Rafał Krzyśka z GKS Futsal Tychy. Te wzmocnienia plus skład z poprzedniego sezonu gwarantują pewną jakość i dobry poziom gry, dlatego moim zdaniem włączą się do walki o medale. Jak wygrają z nami zaległy mecz to mają dobry terminarz i mogą się wybić mocno na lidera.

Wszystko w pierwszym zdaniu to prawda, ale druga runda to dramat. Jest prawda czasów, o których mówimy, i prawda parkietu która mówi: "jak rozdajesz punkty na prawo i lewo, to nie oczekuj medalu". Pięć porażek z rzędu i zamiast kolorowego krążka - stara kalarepa. Roman Sowiński rwał włosy z głowy, w klubie wszystko poukładane, a wyników brak. Idą zmiany, trener już podał się do dymisji, Śmiałkowski podobno do Wisły...

AZS UG Gdańsk - taki sezon jak rok wcześniej to się już nie powtórzy. Stracili dwa filary drużyny - Burglina i Kriezela, których tak łatwo nie zastąpią. Postawili na zawodników z trawy, którzy mają dla Gdańska uratował ekstraklasę, ja jednak widzę ich jako pierwszy zespół z czwórki która będzie grać o pozostanie w lidze. Albo gramy na hali albo na trawie, bo łączeniem i graniem po dwa mecze w weekendy (albo nawet w ten sam dzień) ligi się nie zawojuje.

No właśnie, nie powtórzy się. Typowałem ich jako pierwszych kandydatów do spadku - tutaj bingo. Zawodnicy grali na hali, na trawie, na piasku - dosłownie wszędzie, dookoła Trójmiasta we wszystkich możliwych ligach orlikowo-halowych. Sto srok za jeden ogon - ostały im się tylko pióra i piękne wspomnienia. Dużo błędów organizacyjnych, choć próbowali walczyć do końca. Szkoda, bo jednak to północ, miałem blisko na mecze. Nie winiłbym tutaj akurat trenera Szymona Hartmana, ale przede wszystkim pomysł na drużynę, dla której futsal NIE jest najważniejszy. Zawodnicy dalej będą grać wszędzie, I liga będzie dużo łatwiejsza i pewnie znowu powalczą o awans. Może ciut mniej zarobią w UG, ale dalej będą zarabiać dookoła. Kibiców spadek nie zmartwił, bo jest ich niewielu. A że działacze się przejmują - co to kogo obchodzi? Szczerze współczuję Piotrkowi Walczakowi i Wojtkowi Pawickiemu, bo włożyli w to serce i duszę, a brak profesjonalizmu zabił tę drużynę. Jak poukładają klocki po futsalowemu, to będą z Pogonią się ścigać o szybki powrót do FE. Ale to są decyzje zarządu, który wreszcie musi iść po rozum do głowy, ścieżką utartą np. przez Red Dragons Pniewy. Jest z czego wybierać w Trójmieście i okolicach, wziąć zawodników, dla których futsal będzie sportem nr 1 (i jedynym) i zrobić wreszcie klub piłki halowej, a nie stu dyscyplin naraz.

Red Devils Chojnice - trudno mi jest oceniać własny zespół, ale liczę iż będziemy "czarnym koniem" rozgrywek. Do drużyny wrócili Jacek Burglin i Tomek Kriezel, doszedł ukraiński bramkarz Władysław Bondarenko. Po stronie strat trójka poznaniaków ale pozostali ściągnięci zimą Dima Charczenko i Wadim Iwanow. Skromna, 12-osobowa kadra, ale sporo doświadczenia. Jak nas ominą kontuzje to powinniśmy być w górnej części tabeli. Chyba że będziemy tracić punkty w taki frajerski sposób jak z Euromasterem u siebie...

"Czarny Koń", ha ha ha. Chyba raczej stara chabeta z wyleniałą grzywą. Ten sezon to jedno wielkie rozczarowanie, do ostatnich sekund biliśmy się o utrzymanie, zamiast o medale. Niemal każdy zawodnik grał poniżej swoich umiejętności, czterech trenerów próbowało to pozmieniać, ale udawało się jedynie zrywami. Może coś ugramy w Final Four, co może osłodzić ten bardzo gorzki sezon.

KGHM Euromaster Chrobry Głogów - dojście możnego sponsora odbiło się sporym echem, jednak te pieniądze pozwoliły przede wszystkim "przeżyć" klubowi. Są to środki na bieżące koszty, a nie na fanaberie i wielkie transfery, tak więc zespół gra w niemal niezmienionym składzie. Doświadczeni piłkarze zapewnią mu utrzymanie, ale na gra o medale to już za wysokie progi.

Tu się nie myliłem, solidny ligowiec z głogowian. Tuż poza czwórką, niewiele im zabrakło. Tak naprawdę celnego trafienia w Szczecinie pół sekundy szybciej, bo mieli lepsze bezpośrednie mecze z Red Dragonsami. Dobry sponsor może przełożyć się na dobre transfery i za rok Euromaster może włączy się do walki o coś więcej.

AZS UŚ Katowice - "Wielka Ucieczka" rok temu się udała, teraz może być nieco łatwiej. Chłopacy się ograli w FE, doszedł Błażej Korczyński, który będzie polował na bramki aby zostać "Strzelcem Królców" plus Michał Słonina, który także umie kopnąć do przodu. Jednak zbyt mało jakości w tym wszystkim, więc będzie to drugi zespół, który będzie grać o utrzymanie.

Tutaj mniej więcej przewidziałem co się stanie. "Korek" pobił rekord z dużym zapasem, w drugiej rundzie ciągnął zespół jako trener i zawodnik. Dobre transfery w zimowej przerwie wystarczyły na zapewnienie sobie utrzymania bez nerwowości w ostatnim spotkaniu. "Wielka Ucieczka część II" nie była już tak efektowna jak rok temu, ale znowu 14 z Katowic uciekła spod stryczka.

Gwiazda Ruda Śląska - po roku przerwy wrócili do Futsal Ekstraklasy. Generalnie duża niewiadoma, jest trochę doświadczonych grajków plus doszedł Patryk Szachnitowski, Piotr Bubec z Rekordu oraz podobno dobry Ukrainiec Andrij Kidanow. Typowy zespół "jo-jo", za dobry na pierwszą ligę, a często za słaby na ekstraklasę (przypomnę, iż dwa razy utrzymali się przy zielonym stoliku). Trzecia drużyna grająca o przeżycie w FE.

Tutaj podobnie, grali o utrzymanie i zapewnili je sobie dzięki porażce Pogoni w ostatnim meczu. Udana druga runda, gdzie nabili sporo punktów (15) i będą grać w barażach o utrzymanie. Tutaj nie widzę większych problemów, bo różnica jakości pomiędzy Polkowicami/Gnieznem jest spora na korzyść Gwiazdy.

Red Dragons Pniewy - nie mają nic do stracenia. Młody zespół, ale budowany stricte futsalowo. Nawet jeśli spadną, to pewnie nic się nie stanie, gdyż spokojnie i rozważnie budują klub w Pniewach. Jest sporo kibiców, a to ważne dla naszej dyscypliny. Wzmocnienia w postaci Dominika Soleckiego i Łukasza Błaszczyka na pewno są dużym plusem, ale może to być za mało. No i ewidentnie mają problem z trafieniem do bramki pomimo naprawdę dobrych okazji. Czwarty zespół broniący się przed spadkiem.

No tak, Synoradzki... Jasnowidzem to ty nie zostaniesz. Jedynie nie pomyliłem się co do formy budowy zespołu. Największe zaskoczenie in plus - i bardzo dobrze. Pełna hala, młodzi zdolni futsaliści, ambitny trener i grono działaczy, które z pustego nalało "czwórkę". Chyba nie było nikogo w Polsce, kto by postawił na to choćby złotówkę. Brawo. Brawo. Brawo.

A tak przy okazji, widział ktoś Grenia ostatnio? Na "wesołym pamiętniku" jakieś bzdury, nie ma nawet fotek ze zwiedzania B-klasowych pastwisk i wręczania starych piłek jeszcze starszym działaczom. Nasz rodzimy Nikodem Dyzma zapadł się pod ziemię, schował jak szczur w piwnicy. I chyba nikt za nim nie tęskni. Kukiz zrobił karierę w polityce, to może Greń podąży odwrotną drogą i ruszy na podbój list przebojów? (próbka wokalu). Lubi nagrywać covery, to na koniec dzisiejszego felietonu proponuję mu nagrać dwa - piosenek, które stały się istotnym elementem jego życia:

1) "kocham ciebie jak Irlandię..."
2) "Mam czyściutkie sumienie / I bilet pewny do nieba bram"


M7

(opinie wyrażone w powyższym felietonie są prywatnymi poglądami autora, a nie klubu Red Devils Chojnice)

Czytaj dalej...

Dziś środa, czyli: FUT5AL HEA7EN

No i mamy "Final Four" w Chojnicach. Będzie Święto Futsalu, serdecznie zapraszam wszystkich kibiców na naszą halę, a tych co nie mogą przyjechać to przed monitory, bo telewizja internetowa KP Sport przygotuje profesjonalne relacje z kilku kamer plus studio turniejowe. Chyba że uda się załatwić TV, ale to będzie bardzo trudne na ostatnią chwilę.

A chcecie wiedzieć jak to było naprawdę? No to czytajcie - droga do przyznania nam organizacji była daleka i wyboista. Już po pierwszym meczu ćwierćfinałowym z Pogonią (wygranym 6:3) sondowaliśmy temat u jednego z członków komisji futsalu, czy można starać się o organizację. Otrzymaliśmy odpowiedź, iż możemy zapomnieć o tym, bo wszystko już jest ustalone. Przyznam się szczerze, iż wzburzyło mnie to ogromnie. Nikt jeszcze nie znał składu "czwórki", a już rozdysponowano miejsce finału. No dobra, poczekałem na rewanż i kiedy w ubiegły wtorek przypieczętowaliśmy awans, to od razu napisałem zgłoszenie chęci organizacji FF w Chojnicach i wysłałem do PZPN.

A w środę włączam komputer i... co widzę? Na stronie Gatty Active na Facebooku info "Z OSTATNIEJ CHWILI FINAL FOUR W ZDUŃSKIEJ WOLI!!! 16-17 MAJA" oraz link do artykułu z lokalnego portalu  informujący o tym, iż na 100%(!!!) FF odbędzie się w tym  mieście.

Pomyślałem "no cóż, mają to niech grają". Tylko dlaczego ma być zmieniany termin, który ustalono jeszcze przed startem sezonu 2014/15? Przecież 16-17 maja gra Futsal Ekstraklasa pierwszą kolejkę z trzech dodatkowych, zwanych nie do końca prawidłowo "play offem". Zwróciłem się z prośbą do PZPN o wyjaśnienia w.w. zdarzeń, czy miejsce zostało już ustalone i czy zatwierdzono zmianę terminu.

W czwartek kluby otrzymały pismo od p. Macieja Sawickiego, sekretarza PZPN informujące, iż termin 9-10 maja jest nadal aktualny a jedynym klubem, który zwrócił się z prośbą o przyznanie organizacji jest Red Devils Futsal Club, ale można zgłaszać jeszcze kolejne aplikacje oraz przekazać swoje uwagi. Nieoficjalnie dowiedziałem się, iż działacze Gatty lobbując za zmianą terminu zgłosili się do spółki Futsal Ekstraklasa o przesunięcie dodatkowych kolejek, tak aby mieć miejsce w kalendarzu na "Final Four". Dostali pozytywną odpowiedź (dziwna sprawa, bo bez konsultacji z zainteresowanymi klubami).

Wówczas wysłałem kolejne pismo, w którym my nie wyraziliśmy zgody na zmianę daty, tym bardziej, iż jesteśmy gotowi do organizacji w pierwotnym terminie. Nie wydaje mi się, że naginanie regulaminów, zmiany terminów kolejek, wydłużenie sezonu i inne sprawy miały być jakoś uzasadnione. Dla mnie sytuacja była prosta - nie możesz zorganizować 9-10 maja, to nie kombinuj, tylko jedź tam, gdzie ktoś jest gotowy zrobić turniej. Gdyby Gatta dostała organizację w tym terminie, to nikt by nie miał pretensji, my byśmy pewnie nawet nie złożyli aplikacji. W Zduńskiej Woli halę wynajęto na lokal wyborczy wyborów prezydenckich, drugiej nie mają, to zaczęło się kombinowanie. W dodatku wszystko było dogadywane "na gębę", bo Gatta nawet nie wysłała żadnego oficjalnego zgłoszenia do Komisji Futsalu. No i skończyło się tym, iż kibice w Zduńskiej Woli mogą poczuć się oszukani, bo został im obiecany (na 100%!!! przecież) turniej z medalami ze złota, a dostaną takie z kartofla. Jak widać, nie wszyscy działacze w Polsce orientują się, iż wpływy pewnego pana w PZPN skończyły się po Irlandii.

Do tej pory bardzo często właśnie w taki sposób załatwiano wiele rzeczy w polskim futsalu, gdzie Pan i Władca jednoosobowo dyrygował całym futsalowym cyrkiem i albo skakałeś jak małpa pod jego dyktando, albo byłeś bezlitośnie wycinany. Ale czasy się zmieniają jak śpiewał Bob Dylan (tu intro z filmu "Watchmen", bardzo dobrej ekranizacji bardzo poważnego komiksu, gorąco polecam) i zanosi się na to, iż więcej takich sytuacji już w naszym futsalu nie będzie. I bardzo dobrze, bo albo będzie wreszcie normalnie, albo do końca naszych naszego życia albo naszych klubów będziemy siedzieć w głębokiej futsalowej d...

Pokrótce o lidze... Zacznę od Gatta Active - Red Devils. Moja drużyna po raz kolejny mocno zawiodła. W ogóle nasza forma wyjazdowa to jakiś żart, na 10 meczów wygraliśmy 1, zremisowaliśmy 2, ale aż 7 razy w było w czapę. Teraz podobny scenariusz, Gatta przeważała przez niemal całe spotkanie, ale gdy doszliśmy na 2:2 to mieliśmy 10 minut gry, kiedy to gospodarze rozpaczliwie się bronili. Gdybyśmy strzelili wówczas gola, to myślę, że zrobilibyśmy jakieś punkty na Gatcie. "Gdyby" - ulubione słowo polskich trenerów i działaczy :) No ale nie strzeliliśmy, to dostaliśmy trzy ciosy w ryj i pokazaliśmy podkowy w górze. Gatta zyskała bezcenne punkty i może spokojnie przygotowywać się do arcyważnego spotkania z Wisłą w Krakowie w najbliższy poniedziałek. Chyba nikogo z polskiego światka futsalu nie zabraknie przed telewizorem, bo dawno nie było takiego szlagieru.

Red Dragons - AZS UG. Nie chcę zbytnio krytykować kolegów z Gdańska, ale pozbycie się na rzecz beachsoccera i mało ważnego turnieju (nawet nie reprezentacji, a klubów!!!) trzech ważnych zawodników (Poźniak, Depta, Friszkemut) to czyste samobójstwo. Szczerze podziwiam, bo mało kogo stać na taką odwagę, aby przyłożyć sobie rewolwer do skroni. Fakt, iż ci zawodnicy jakoś dotarli do Pniew, ale zmęczenia kilkudniową grą na piasku nie dało się ukryć. Kolejny raz ciągnięcie trzech srok za jeden ogon nie wyszło Akademikom na dobre. Albo gramy na hali, albo wszędzie - ale wtedy "witaj pierwsza ligo", bez sentymentów. Patrząc na to wszystko okiem działacza, to szkoda czasu i wysiłku, a przede wszystkim pieniędzy na firmowanie takiej amatorki, bo wychodzi na to, iż jedynymi wygranymi są piłkarze. A dlaczego? Bo równo "koszą siano" - w plażówce, na trawie, w futsalu i w stu ligach orlikowo-halowych wokół Trójmiasta. Tylko kto i kiedy trenuje, aby przygotować się do dobrej gry w Futsal Ekstraklasie???

Niektórzy mogą mieć pretensje do działaczy z Pniew, iż nie wyrazili zgody na zmianę terminu. Ja się im nie dziwię, bo albo gramy poważnie w futsal albo w bierki. Jeśli gdańszczanie mieliby ważny powód - zatrucie pokarmowe, choroby zakaźne, wirus albo inny czynnik losowy to przypuszczam, iż wiele klubów by się zgodziło na zmianę terminu. Ale zmieniać wszystko, swój rytm przygotowań, plany treningowe, bo kilku chłopaków chce sobie pograć na piasku? To jakiś żart. Beachsoccer niech się opiera na zawodnikach, dla których jest to sport nr 1, a nie "pożycza" piłkarzy z innych klubów. Niektórzy się tutaj oburzą, ale np. dlaczego działacze z plażówki nie sięgną po zawodników z Legii Warszawa czy Lecha Poznań? Czy nawet z klubów I ligi na trawie? Bo tam działacze by ich wyśmiali. Kontrakt - sprawa nie do podważenia. W Red Devils wszyscy mają zapisany w kontraktach absolutny zakaz uprawiania jakichkolwiek innych dyscyplin sportowych. Płacimy za pełną dyspozycyjność do futsalu, a nie za to, że ktoś chce pograć w reprezentacji darta albo curlingu.

Wisła Krakbet - AZS UŚ. Wisełka nie miała najmniejszych problemów z pokonaniem Akademików z Uniwersytetu Śląskiego. Do przerwy 6:1, po składzie widać iż AZS nie liczył na zbyt wiele, nastawił się na wyczyszczenie kartek Piskorza i Korczyńskiego, tak aby mogli zagrać w dużo ważniejszych spotkaniach z Gwiazdą i Rekordem. Gospodarze w drugiej połowie już tylko odpoczywali, tempo było wczasowe. Gdyby obie drużyny położyły się na leżakach, to kibice by nawet tego nie zauważyli.

Clearex - Pogoń. Co tu można napisać, oba zespoły nie były zadowolone z remisu, a można powiedzieć, iż to chorzowianie na własną prośbę nie wygrali w końcówce tego spotkania. Michał Kubik w pomeczowym wywiadzie powiedział "nie udało się dzisiaj". Cóż, prawda jest taka, że nie udaje się już od ośmiu (!!!) kolejek w lidze, dodajmy do tego dwie porażki w HPP - to już prawdziwa "czarna" seria. Podobnie Clearex, tylko tutaj tylko pięć spotkań bez wygranej, ale za to pięćdziesiątpięć zmian trenera. Wrócił duet Ulfik/Miozga, który ciuła punkciki po jednym w ostatnich kolejkach. Droga żółwia, ale na razie uciekają spod topora. Pogoń nie wygrała od 400 minut, to teraz ma wygrać ostatnie 80? Bracia z północy, życzę im dobrze - byle nie naszym kosztem.

Gwiazda - GAF Jasna. Co tu dużo pisać, olewactwo obowiązków gliwiczan sięga zenitu, cztery mecze, cztery w ryj. Miały być medale, autografy, zdjęcia. A co się stało? Piękny panicz z pałacu zamienił się w zaspanego chłopa prosto z obory. Utrzymali się (prawie) w lidze, to powietrze uszło jak z przebitego balonu. Gdzieś tam w tle przewijają się podteksty o solidarności śląskiej, jaka jest prawda, to nie wiem. Frustracja narastała, 5 żółtych, 2 czerwone - to też oznaka słabości. Działacze GAF się wściekają, a piłkarze mają to gdzieś. Gospodarze zagrali z dużą werwą, mądrze taktycznie i skasowali punkty. Niedawno nikt nie dawał szans zespołowi z Rudy Śląskiej, ale wyszli z dołka i zanotowali świetną serię meczów (3 zwycięstwa z 4 ostatnich spotkań). Jeden punkcik, albo trzy i mają spokój.

Euromaster - Rekord. W tym telewizyjnym meczu do przerwy sporo nudy, po wznowieniu gry Głogów wyszedł na 2:0, ale natychmiast Paweł Machura, bardzo głodny gry po długiej przerwie dał bramkę na kontakt. Piłkarze gospodarzy wyczuli, iż pojawiła się szansa gry o medal, ale przysnęli w końcówce, kiedy Janovsky doprowadził do remisu na 16 sekund przed syreną. Rekord zachował w miarę bezpieczną różnicę punktów, ale młode "Smoki" z Pniew depczą im po palcach przypalając ogniem z pyska.

Tyle o lidze, jeszcze info z ostatniej chwili - dzisiaj zarząd naszego klubu miał spotkanie ze sztabem trenerskim, a przede wszystkim z trenerem Andrijem Łuciwem. Działacze zażądali wyjaśnień, dlaczego pomimo stworzenia bardzo komfortowych warunków do uprawiania futsalu, regularnych wypłat i wielu innych spraw, które są profesjonalnie przygotowane, nie ma wyników sportowych w lidze. Wyniki są skrajnie niezadowalające, zdobyliśmy zaledwie jeden punkt w czterech ostatnich meczach, na dodatek grając m.in. z zespołami z ostatnich miejsc tabeli. Po wysłuchaniu trenera i dyskusji wewnątrz zarządu jednogłośnie podjęliśmy decyzję, iż zakończymy współpracę z Andrijem Łuciwem ze skutkiem natychmiastowym. Uznaliśmy, iż w tym momencie najlepszą decyzją dla naszego klubu będzie zmiana na stanowisku trenera. Jednocześnie przegłosowaliśmy uchwałę, iż zatrudnimy nowego szkoleniowca, z którym od dwóch dni rozmawialiśmy na temat podjęcia pracy w Red Devils.



W czwartek na zajęciach ma się pojawić doskonale znany w Polsce Vlastimil Bartosek (51 lat), który m.in. prowadził przez ponad trzy lata reprezentację Polski, a ostatnio Tango Brno. Szkoleniowiec jest także asystentem trenera Tomasa Neumanna w reprezentacji Czech. Zadanie ma proste, a zarazem trudne - utrzymać zespół w lidze i powalczyć o jak najlepszy wynik w Final Four HPP. A tu ostatni wywiad Bartoska sprzed pół roku.

A jeszcze na koniec TOP3 największych rozczarowań bieżącego sezonu, choć jeszcze się nie skończył, ale już powoli można podsumować drużyny:

1Pogoń ’04 Szczecin - bezapelacyjnie za zjazd z vice mistrzostwa Polski na pozycję spadkową. Jeszcze mogą się wygrzebać, jeszcze dyszą, ale seria 10 spotkań bez wygranej nie wróży specjalnie powodzenia przed dwoma ostatnimi meczami.

2Red Devils Chojnice - wybujałe ambicje, w klubie wszystko doskonale zorganizowane, a wyniki jak na drużynę amatorów przystało. Cóż, wypada schować głowę głęboko w piasek, przeprosić kibiców za dotychczasowe mecze. Można się jeszcze zrehabilitować w HPP, albo spaść kompletnie w przepaść czyli do I ligi... Do tego karuzela trenerska, choć na usprawiedliwienie dodam, iż w trakcie sezonu szukaliśmy właściwych rozwiązań, ale wszyscy klasowi trenerzy mają robotę i nie było możliwości zatrudnienia "od zaraz".

3GAF Jasna - jeden z głównych pretendentów do walki o medale, ale druga runda wprost tragiczna. Sześć porażek w dziewięciu spotkaniach, zamiast krążka - środek tabeli albo nawet słabiej. Brakiem Kiełpińskiego nie można tłumaczyć wszystkiego, to nie była jednoosobowa orkiestra.

Dodam do tego TOP3 największych może nie niespodzianek, ale po prostu solidności w lidze:

1Red Dragons Pniewy - skazywani na automatyczny spadek, są o krok od medalu. Znakomita forma w domu (druga w lidze), znakomita gra w defensywie (druga w lidze). Bez gwiazd (no, oprócz Soleckiego i Foltyna), ale znakomicie poukładani taktycznie. W Pniewach czołówka pogubiła punkty, w pierwszej rundzie można to kłaść na karb lekceważenia, ale w drugiej to już bez takich głupich tłumaczeń ograli dobre zespoły.

2Gatta Active Zduńska Wola - zawsze mieli dobry zespół, ale zawsze brakowało tego "czegoś", aby powalczyć o najwyższe miejsca. Bardzo dobrą decyzją było włączenie Marcina Stanisławskiego do sztabu trenerskiego, no i wreszcie mają bramkarza Darka Słowińskiego (najmniej straconych bramek w lidze), który zapewnił spokój w tyłach.

3AZS UŚ Katowice - jeśli się utrzymają. Po bardzo słabej pierwszej rundzie, gdzie byli skazywani na spadek, po przyjściu trenera Błażeja Korczyńskiego odzyskali wigor i kręcą film "Wielka Ucieczka część druga". Przypomnijmy, iż rok temu dopiero w ostatnich sekundach ligi zapewnili sobie utrzymanie. Jak "Korek" ich utrzyma w lidze, to postawią mu pomnik z czekolady. Drugi, bo pierwszy mu się należy za rekord strzelecki ligi.

Najbliższe dwa tygodnie zweryfikują moje typy, sam jestem ciekawy jak to się zakończy…

A ja wkrótce wybieram się na wakacje, zastanawiam się tylko czy na Greńlandię czy może do Greńoble... Hmm, może jednak Glasgow, a jak Glasgow to Ibrox Park. "The Gers" mnie oczekują, wkrótce play off i trzeba wrócić na swoje miejsce, do Scottish Premier League!!! Zawsze fajnie będzie znowu zaśpiewać "Follow Follow, We Will Follow Rangers".

Jedni wolą pod palmę, a ja wolę zwiedzać stadiony świata. No i muzea oraz zabytki, bo jestem człowiekiem renesansu :) Ups, jeden już taki był ale zamiast wybrać się na Drimnagh Castle chował się pod Aviva Stadium... Obym ja tak nie skończył. See you next week lads :)

Czytaj dalej...