Dziś środa, czyli: FUT5AL HEA7EN

Uff, to mój ostatni felieton. Uff, westchnęli czytelnicy. Kuba zapłakał, ale żona go kocha, to obtarła łzy. Ale spokojnie, powinienem wrócić od stycznia (po 12. kolejce FE) z moimi cotygodniowymi pierdołkami. Jeszcze nie umarłem, ale jak to się przydarzy, to na pogrzeb przyjdzie więcej ludzi, niż na papieża. Co prawda większość aby splunąć na trumnę, ale tym się nie przejmuję zupełnie. Kto nie ma wrogów, ten nie istnieje.

I jeszcze jedno, do tych wszystkich "obrażalskich" - nie podoba się, nie czytaj. Albo weź słownik poprawnej polszczyzny i sam napisz felieton. Pewnie przyjdzie ci to z dużo większym trudem niż kopnięcie piłki, ruszyć nogą łatwiej niż mózgiem.

Jeśli grasz/trenujesz/działasz w klubie futsalu, uczestniczysz w meczach, które są publicznym wydarzeniem, to ja, tak samo jak każdy inny kibic, mam prawo skomentowania i wydania własnej opinii. Jak coś zawalisz, wywrócisz się na piłce, dostaniesz dziurę z kilometra, to ci to wytknę. Ale też jak walniesz po widłach, skopiujesz tricki Falcao, okiwasz pięciu i samego siebie, to pochwalę. Nikogo nie zmuszam, nikomu pistoletu do głowy nie przystawiam, żeby czytał moje teksty. Moja opinia, moje zdanie. Wystarczy powstrzymać łapę od kliknięcia w link i masz już spokojny wieczór bez nerwów, możesz zjeść budyń od babci i być szczęśliwym dalej.

W dużej piłce piłkarzy nieudaczników wytykają publicznie palcem w "Liga+Ekstra" albo w "Przeglądzie Sportowym". Wy macie dużo więcej szczęścia, bo tylko jeden obserwator kłuje was palcem w bok na niedużym portalu futsalowym. I to tylko raz w tygodniu, a nie codziennie, więc nie narzekajcie, że dzieje się wam wielka krzywda.

Losowanie par 1/16 finału Halowego Pucharu Polski odbyło się w środę 17 grudnia 2014. Oczywiście bez świadków, jak zwykle. Czy to byłby problem przeprowadzić transmisję w internecie z losowania? Wszędzie losowania można obserwować na żywo, z każdych rozgrywek. Ale nie z HPP. To wzbudza sporo kontrowersji, to nie tylko moje zdanie ale wielu osób ze środowiska.

Podam przykład - za prezesury Andrzeja Hendrzaka graliśmy pierwszą rundę HPP (z udziałem klubów FE) z zespołami z regionu: Auto Complex Przodkowo, czy też Mściwój Kartuzy (100 km od Chojnic). Za rządów Kazimierza Grenia (I kadencja) Gorzyczki x2 (prawie 600 km) i Białystok (prawie 500 km), za Grenia (II kadencja) Białystok i Białystok w kolejnych rundach. Za każdym razem drugi koniec świata, a podobno obowiązywał w tej rundzie klucz geograficzny. Przypadek? Wnioski niech każdy sam wysunie.

Na szczęście tym razem było normalnie i gramy z pierwszoligowym Unikatem Osiek. A głupia kamerka internetowa jakości HD rozwiązuje cały problem i szeptanie po kątach. I każdy z zainteresowaniem obejrzy ceremonię. W Nyon losuje "Łysy z UEFA", ciekawe, kto u nas podjąłby się roli "sierotki"? ;)

Ostatnia kolejka była naprawdę interesująca. Cooo? Była zajebiście fajna, a nie "interesująca"!!! Rollercoaster na paru halach, prawie każdy mecz mógłby być, a nawet powinien być pokazywany w telewizji na żywo.

Najpierw Red Dragonsi planowo przegrali z Gattą u siebie. Dopóki mają korzystny wynik, to się trzymają. Tutaj dostali dwa gole w pierwszej połowie i już się nie podnieśli. Marciniak popisał się asystą meczu przy pierwszym golu Krawczyka, a potem solo akt Daniela, w końcówce gospodarze jeszcze dostali trzecią przy wycofanym. Należy pochwalić Darka Słowińskiego, który zagrał dobre spotkanie i miał świetne interwencje. Dzięki niemu Gatta na zero z tyłu.

Gdańsk - Głogów... Co tu dużo mówić, tsunami znad morza zmiotło Euromastera z powierzchni ziemi. Od kilku spotkań zaczęli grać to, co rok temu, teraz spuścili duże lanie solidnej ekipie z Głogowa. Już po 8 minutach można było iść do domu, było 5:0 i gasimy światła na hali. "Jedźcie do domu, nie powiemy nikomu..." Wynik dramatycznie wysoki. Brak kilku zawodników w niczym nie usprawiedliwia słabej postawy głogowian, Michał Długosz był niemiłosiernie dziurawiony i na pewno nie pomógł. A Gdańsk zagrał super mecz, wychodziło im wszystko. Hat-tricki Poźniaka i Osłowskiego, co nie zdarza się często.

W Gliwicach Pogoń wygrywa 4:1. GAF ma trzech dobrych bramkarzy, ale tracą sporo goli. Widuch zawalił gola nr 1 i nr 3 i dostał wędkę, do bramki wszedł Cielesta. Trzecim jest reprezentacyjny golkiper Krzyśka, który grzeje ławę. Ciekawe dlaczego? W Pogoni za to świetnie zagrał Koszmider, na wyróżnienie zasługuje też piękny gol Szamotija, który z dystansu walnął w okieneczko. Oba zespoły całą rundę grają mocno w kratkę, gdyby ten mecz odbył się dzień później, wynik mógłby być odwrotny.

Cuda, cuda niepojęte w Katowicach. Akademicy wygrali z Rekordem, szkoda tylko, że na widowni dwóch pijanych i zdechły pies. Nie piszę tego złośliwie, ale taka frekwencja naprawdę nie przynosi chluby. A to był naprawdę fajny mecz. Adam Kryger schodził do szatni ze spokojną głową, kilkadziesiąt minut później prawie osiwiał. Takie proste, juniorskie błędy przy SFG (stałe fragmenty gry) to aż wprost niepojęte że przydarza się Mistrzom Polski. Po prostu nie wyszli na drugą połowę meczu. "Korek" zdobył dwa gole i dogonił "Filipa", ma jeszcze 11 meczów, aby strzelić jedną bramkę - bez problemów mu się to uda. Ale ma drugi problem, utrzymać UŚ w lidze.

Wisełka zakończyła rundę z wielkim "Bang!" jak śpiewa fenomen internetu "Sowa". Bondar Królem Polowania, zastrzelili szeryfa i zerwali mu gwiazdę z koszuli. A Wojciechowski zagrał w kiwaka jak z Włochami, to się podoba. Potem już się tylko bawili na parkiecie. Wisła przypieczętowała efektownie 1. miejsce w tabeli, jak najbardziej zasłużone. Gwiazda na miejscu barażowym, tak jak przewidywałem przed sezonem.

W Chojnicach przed halą, w chwili kiedy przyjechała drużyna Cleareksu i zawodnicy chcieli wejść na obiekt, ktoś urwał klamkę od drzwi. Jeden z zawodników gości wziął ją do ręki i kombinował jak te drzwi otworzyć. Ja na to - "ta klamka to jedyna rzecz jaką dzisiaj możecie wywieźć z Chojnic" i się nie pomyliłem. Powiem szczerze, że zawiodłem się na chorzowianach. Spodziewałem się dużo lepszej gry rywali. Albo po prostu my wreszcie zagraliśmy tak, jak powinniśmy grać od początku sezonu. U nas nie było słabych punktów, wszyscy zasuwali, jakby to był ich ostatni mecz w karierze. Wadik miał w dniu meczu urodziny, to była dodatkowa okazja do świętowania. Nie będę wyróżniać pojedynczych piłkarzy, bo cała jedenastka dała z siebie wszystko. I wiem jedno, Tomek Aftański obudził ducha zwycięstwa w naszej drużynie i było to widać na parkiecie. Mission completed, jak zaraportował na facebooku. Zgadzam się z nim zupełnie, dostał rolę "strażaka" i ugasił pożar w Red Devils. Nowy trener dostanie uporządkowaną drużynę i przygotowanych chłopaków do gry. Jest kilku kandydatów, rozmowy trwają, być może do futsalu powróci znana postać. Do końca roku wszystko u nas się wyjaśni.

Teraz podsumuję moje przedsezonowe prognozy do stanu faktycznego na koniec rundy:
 
Rekord Bielsko-Biała"Drugi sezon dla Adama Krygera na pewno będzie dużo trudniejszy, jednakże powinni do końca rywalizować z Wisłą o tytuł mistrzowski" - tutaj jak na razie przeceniłem szanse Rekordu, choć oczywiście tylko szaleniec by ich skreślał w tym momencie. 8 punktów straty do lidera to bardzo dużo, ale poziom ligi strasznie się wyrównał i każdy zespół gubi punkty. Plaga kontuzji na pewno miała spory wpływ na zajęcie dopiero czwartego miejsca. Duża skuteczność (50 goli), ale też bardzo dużo stracili (35 bramek). Tyle samo wpuściła np. Gwiazda, która zajmuje miejsce barażowe w tabeli. Poniżej oczekiwań.
 
Pogoń 04 Szczecin"Wg mnie zapowiada się słabszy sezon dla wicemistrzów Polski" - tutaj się nie pomyliłem. Trauma po odejściu Neagu i Mikołajewicza nadal trwa. W swojej hali forma beznadziejna, tylko Katowice grają gorzej. Spaść na pewno nie spadną, ale medalu przy takiej grze też nie zdobędą. Sezon na średniaka i na wymyślenie nowej receptury na przyszłość. Forma jo-jo, nigdy nie wiesz jak zagrają. Albo czapa albo fajna gra. Wytypować właściwy wynik to jak wyciągnąć królika z kapelusza.
 
Wisła Krakbet Kraków"Zmiana trenera, ale na pewno nie stylu. Poza tym trener z boku, a nie na parkiecie, to także duży plus. Los Milioneiros z Krakowa z góry są skazani na walkę o Mistrza Polski, inaczej być nie może" - tutaj też się nie pomyliłem. Najlepszy atak (50 goli) i najlepsza obrona (23 bramki), czyli bezdyskusyjny lider. 7 punktów nad Cleareksem, 8 nad Rekordem - tutaj grupa pościgowa ma nieduże szanse. A drugą w tabeli Gattę mają u siebie, to rozdają karty w lidze i mają same asy w rękawie. Przypadkowa porażka w Pniewach była jedyną, a wynikała bardziej ze zlekceważenia przeciwnika, niż sportowej słabości. Moim zdaniem nie mogą, a muszą wygrać tę ligę.
 
Gatta Active Zduńska Wola"Doszedł znany z trawy Adrian Budka, ale ja jestem sceptycznie nastawiony do takiego typu wzmocnień. Mateusz Mika wrócił po kilku sezonach przerwy, ale on także nie wygląda na zbawcę Gatty. Odwieczne problemy z bramkarzami rozwiązali w ten sposób, iż mają ich 5 na 15 zawodników zgłoszonych do ligi. Niemniej mają sporo klasowych zawodników, którzy zapewnią miejsce w czołowej szóstce, ale na medale to będzie za mało" - co do Budki i Miki to miałem rację. Co do reszty, to na pewno nie. Darek Słowiński rozwiązał problem z obsadą bramki, no i gra w defensywie to +100 w porównaniu do poprzednich sezonów. Marcin Stanisławski zajął się trenerką i mamy frukty jego pracy. Mocny "kontender" do tytułu, jedyny konkretny rywal Wiślaków.
 
Clearex Chorzów"Dobrze wystartowali, ale nie wróżę im wielkiego powodzenia" - święte słowa Wernyhory. Co prawda trzecie miejsce w tabeli na półmetku, ale jeden punkt z trzech ostatnich meczów to piłkarski dramat. I nie grali tego z czołówką. To nie tylko moje zdanie, że pozycja w tabeli jest ciut na wyrost w stosunku do możliwości tego zespołu. Można ich porównać do Gdańska z poprzedniego sezonu, gdzie wystartowali jak rakieta, a skończyli w środku tabeli. Na transfery nie ma co liczyć, to raczej będą się osuwać w tabeli.
 
GAF Jasna Gliwice"Mądrze budowany klub, mądrze budowana drużyna, finansowo bez szaleństw ale stabilnie, a to najważniejsze. Wzmocnienia plus skład z poprzedniego sezonu gwarantują pewną jakość i dobry poziom gry, dlatego moim zdaniem włączą się do walki o medale" - tutaj jak na razie nie idzie wg prognozy pogody. Rozczarowanie pierwszą runda w Gliwicach nie mniejsze niż u nas. Prezesi spodziewali się miejsca na pudle, więc wróble ćwierkają, że trener Rafał Barszcz ma zapłacić głową za te wyniki.
 
AZS Uniwersytet Gdański"Taki sezon jak rok wcześniej, to się już nie powtórzy. Postawili na zawodników z trawy, którzy mają dla Gdańska uratować ekstraklasę, ja jednak widzę ich jako pierwszy zespół z czwórki, która będzie grać o pozostanie w lidze" - tutaj miałem w 100% rację. Zamykają jeszcze tabelę, ale w trzech ostatnich meczach zrobili 5 punktów. W ostatniej chwili poukładali sobie sprawy wewnątrz klubu, zaczęli trenować i rozpoczęli akcję pt. "Wielka Ucieczka". Powiało optymizmem z Trójmiasta. Na jak długo? Dopóki zawodnicy nie rozpoczną treningów na trawie, bo wtedy cała koncepcja może się posypać...
 
Red Devils Chojnice"Liczę iż będziemy czarnym koniem rozgrywek. Jak nas ominą kontuzje to powinniśmy być w górnej części tabeli. Chyba że będziemy tracić punkty w taki frajerski sposób jak z Euromasterem u siebie" - czarny koń, ale bez zębów i mocno wychudzony. Choć ostatnie mecze na aftańskich sterydach, to chabeta wreszcie ruszyła z kopyta. Kontuzje nas ominęły, kartki także, ale wąska kadra dała się we znaki. Teraz dojdzie dwóch, trzech zawodników to będzie lepiej. Mamy potencjał, mamy dobrych zawodników, mamy dobry klub. Teraz do tego potrzeba dobrego trenera i włączymy się w walkę o "czwórkę".
 
KGHM Euromaster Chrobry Głogów"Doświadczeni piłkarze zapewnią mu utrzymanie, ale na gra o medale to już za wysokie progi" - typowy zespół środka. Potrafią zagrać świetny mecz z lepszym przeciwnikiem, po to żeby za chwilę dostać lanie od słabeuszy. Nieobliczalni, nigdy nie wiesz jak zagrają. Tak samo jak Pogoń. Kilku fajnych chłopaków do gry mają. Gdyby się wzmocnili, to wtedy może medale, ale tak to zostaną w lidze i tyle.
 
AZS UŚ Katowice"Zbyt mało jakości w tym wszystkim, więc będzie to drugi zespół, który będzie grać o utrzymanie" - tutaj dobrze przewidziałem. W ostatniej kolejce wyrwali Rekordowi z gardła trzy punkty i gdyby tak częściej grali, to by się utrzymali. A tak to mają zmianę trenera, Korek wraca na fotel szefa. Do tej pory grał co rok o medale, teraz o przeżycie. To ich jedyna szansa, żeby to pudło, co się rozpada na rogach, jakoś posklejać. Przydałby się jeszcze bramkarz, bo "Jojo" ma mocno średnią rundę.
 
Gwiazda Ruda Śląska"Generalnie duża niewiadoma, jest trochę doświadczonych grajków plus doszedł Patryk Szachnitowski, Piotr Bubec z Rekordu oraz podobno dobry Ukrainiec Andrij Kidanow. Typowy zespół jo-jo" - dużo w ocenie się nie pomyliłem. Szachnitowski leczy kontuzję, Bubec nie jest tym samym zawodnikiem, co w Rekordzie, jedynie Kidanow wypalił i strzelił kilka goli. Na razie pozycja barażowa, o którą stoczą walkę z Azetesiakami i "Czerwonymi Smokami".
 
Red Dragons Pniewy"Młody zespół, ale budowany stricte futsalowo. Nawet jeśli spadną, to pewnie nic się nie stanie, gdyż spokojnie i rozważnie budują klub w Pniewach. Jest sporo kibiców, a to ważne dla naszej dyscypliny" - tutaj największe zaskoczenie na plus. Skazani na pożarcie, a radzą sobie znakomicie. Świetnie grają w defensywie, co jest ich największym atutem. Moim zdaniem utrzymają się w lidze, bo mają dobry kalendarz gier, nawet przy ich częstej indolencji strzeleckiej. "Nie stracić, a może coś strzelimy" to ich taktyka. Sprawdziła się w I rundzie, to pewnie i w II dadzą radę.

I na koniec chciałbym wszystkim ze światka polskiego futsalu życzyć na święta i nowy rok przede wszystkim wiary w swoje poczynania. Działaczom, trenerom, zawodnikom. Dzięki nam, pasjonatom z FE, I i II ligi, z lig środowiskowych ten sport się rozwija. Tym wszystkim osobom dedykuję jedną z moich ulubionych piosenek z lat 80-tych z przesłaniem "Somehow I'll find my way home".


M7

(opinie wyrażone w powyższym felietonie są prywatnymi poglądami autora, a nie klubu Red Devils Chojnice)

Dziś środa, czyli: FUT5AL HEA7EN

Piszę ten felieton, a na twitterze @zmijkats goni mnie batem, że znowu się spóźniam. Kobiety zawsze mają rację, to nie będę się spierać. Bo jeszcze jacyś marudni fotoreporterzy opstrykają mnie z gorszego profilu i znowu jakiś wąsaty zadzwoni, że muszę zrobić sobie operację plastyczną...

No spieszę się, spieszę, ale mam mnóstwo pracy ze sponsorami w związku z meczem w Orange Sport. Jeszcze miałem o 18.00 mecz w lidze chojnickiej - wygrana 6:3, tym razem bez gola, ale architekt zwycięstwa. Jak na amatora, to umiem kopać do przodu, ale w FE nikogo nie stać na mnie, taka jest prawda. To mnie nie zobaczycie przy piłce, może i dobrze bo by ręce popuchły od klaskania. Dobra, to wszystko mnie nie usprawiedliwia, ale nadal mamy środę i tylko od Kuby zależy, czy da radę to dzisiaj wrzucić.

Sporo kontrowersji wywołała wypowiedź Wojtka Pawickiego po meczu AZS UG z Red Dragons Pniewy. Wrzuciłem ją do ostatniego felietonu bo była mocna i powiedziana wprost, a raczej w wypowiedziach pomeczowych dominuje poprawność polityczna. Ale też należy wziąć pod uwagę, iż była powiedziana na gorąco, po zakończonym spotkaniu kiedy emocje jeszcze parują.

Co do jakichkolwiek krytycznych wypowiedzi, czy moich czy też piłkarzy, działaczy to najlepszą odpowiedzią jest dobra gra na parkiecie. Każdy ma prawo do krytyki, tak samo każdy ma prawo do kontry. Parkiet weryfikuje wszystko i na koniec sezonu okaże się, czy Wojtek miał rację  czy też nie. Generalnie powiem, iż w naszej lidze wszyscy są przewrażliwieni na swoim punkcie, nie wyłączając mnie.
Sam zareagowałem, kiedy portal www.futsal-polska.pl na facebooku napisał, iż na siódmym miejscu w tabeli znajduje się drużyna Red Dragons Pniewy, a wg mnie to Red Devils zajmuje aktualnie tę pozycję. Niepotrzebnie w sumie, bo to nie ma większego znaczenia, poza tym licząc mecze bezpośrednie to właśnie Pniewy w małej tabelce są wyżej niż Pogoń '04 i Red Devils.

Wiadomo, iż każdy przede wszystkim chce jak najlepiej dla siebie (czytaj swojej drużyny), ale z każdej krytyki należy wyciągnąć wnioski, a nie od razu walić mocną kontrę. "Czerwone Smoki" nie skomentowały tej wypowiedzi, tylko odpowiedziały Wojtkowi świetnym meczem z nami, kiedy nie mogliśmy sforsować zasieków postawionych przez pniewian. I to właśnie oni mają już 12 punktów i zajmują bezpieczne miejsce w tabeli, gdzie przed sezonem NIKT nie dawał najmniejszych szans na przeżycie. Sam ich typowałem do spadku, a teraz jestem pewien, że się utrzymają w lidze.
Po 10 kolejkach w bardzo silnej lidze mają najmniej wpuszczonych bramek. To nie jeden, to nie dwa czy trzy mecze, to aż dziesięć spotkań gdzie zagrali bardzo dobrze w defensywie. Tu nie ma przypadku, to efekt bardzo ciężkiej pracy zespołowej na treningach. Można? Można!!! Trzeba tylko chcieć ostro zapierdalać całą ekipą.

No i Łukasz Frajtag nie bez przyczyny został asystentem Gerarda Juszczaka w kadrze U-19. To awangarda trenerska w Polsce, na północy obok niego stawiam jeszcze Michała Janiaka. Nie znam trenerów niższych liga na Śląsku, ale myślę że i tam znajdują się fanatycy futsalu, którzy nieprzerwanie pracują i się rozwijają.

A co do kadry U-19 - wygrali turniej Państw Wyszehradzkich. Najpierw chłopaki zwyciężyli Czechy 7:4, a następnie w finale wygrali z Węgrami 4:1. Idzie nowe, idzie lepsze. U-19 wygrywa, U-21 wygrywa, seniorzy notują dobre wyniki. Aż strach się bać co przyszłość przyniesie. A tak na poważnie to nie pamiętam kiedy było lepiej. Kadry poukładane, chyba wszyscy patrzą z optymizmem na to, co się dzieje.

Mój szanowny kolega, Wojtek Kijewski imponująco zorganizował I Mistrzostwa Polski Domów Dziecka. Wojtek od wielu lat pracuje w domach dziecka w Gliwicach (nr 2 i nr 3), szczerze podziwiam go za jego pasję i zaangażowanie dla tych dzieciaków. W Domu Dziecka nr 2 założył Klub Piłkarza,  w którym gościli piłkarze, trenerzy i działacze z klubów Ekstraklasy na trawie, Futsal Ekstraklasy jak i reprezentacji Polski w futsalu i beachsoccerze.

Ale wracając do głównej imprezy, czyli MPDD, to lista gości obfitowała naprawdę w dobre nazwiska. "Crème de la crème" całego widowiska był mecz dawnej reprezentacji Polski (1996-2002) w futsalu, która jako jedyna w historii awansowała do finałów Mistrzostw Europy w Moskwie w 2001 roku. Ta właśnie drużyna pod wodzą trenera Romana Sowińskiego spotkała się w towarzyskim spotkaniu z zespołem Przyjaciół Domu Dziecka nr 3. Spotkanie wygrali "Przyjaciele" 5:4, ale wynik był tutaj najmniej ważny. Na stronie DD można obejrzeć wiele ciekawych zdjęć z tego wydarzenia. Naprawdę szlachetna inicjatywa, wielkie brawa dla Wojtka i całej ekipy organizacyjnej!!!

A teraz wracamy do ligi... Sporo remisów, co jest dosyć rzadkie w futsalu. W pierwszym, bardzo ciekawym meczu Gatta zremisowała z Wisłą Krakbet. Ale ciekawiej było na konferencji. Trener Krzysztof Kusia skrytykował kibiców Gatty, wybranych w ubiegłym sezonie "Najlepszą Publicznością". Nie pochwalam takich zachowań kibiców, ale "kto sieje wiatr ten zbiera burzę". Ktoś to zaczął i niepotrzebnie teraz trwa wymiana "pozdrowień" na halach w Zduńskiej Woli i Krakowie. Kapitan Wisły Jan "Lumbersexual" Malinowy był niezadowolony z wyniku. A ja jednak ceniłbym ten remis na wyjeździe.

Gwiazda pokonała AZS UŚ w meczu bardzo ważnym dla dolnego układu tabeli. Trener Tomasz Klimas był wreszcie zadowolony ze swojej drużyny. Kidanow z meczu na mecz prezentuje się coraz lepiej, to ciekawy zawodnik. Z kolei Akademicy dobili do kolegów z Gdańska i zakotwiczyli solidarnie na dnie tabeli. Kilkukrotnie pisałem, iż te kluby kuleją organizacyjnie w porównaniu do innych klubów, co też przełożyło się na wynik sportowy.

Trener Krzysiek Nos wyraźnie podłamany wynikiem, z jego słów wynika iż odda się do dyspozycji zarządu. A jeszcze ciekawa wypowiedź Roberta Gładczaka - "Nie udało się strzelić bramki tej wyrównującej. Gdyby strzelić bramkę na 2:2 to podejrzewam że wynik mógłby być całkiem inny". No ja też podejrzewam że wtedy chyba by był remis ;-)

Oglądałem w internecie całe spotkanie Cleareksu z AZS UG. Akademicy wreszcie mieli konkretną ekipę na wyjeździe, solidnie też pracowali w tygodniu poprzedzającym to spotkanie. Ciut późno się obudzili, ale lepiej późno niż wcale. Mogli to wygrać, ale braki w koncentracji, zwłaszcza Wesserlinga, zadecydowały o remisie. W końcówce meczu najpierw nie wykorzystał szansy na 4:2, a chwilę później dostał kuriozalną dziurę z odległości 5 metrów co doprowadziło do utraty gola na 3:3. Rozumiem, że można dostać z bliska po zwodzie rywala, ale z takiej odległości? Gramy, nie śpimy.

KGHM Euromaster zaskakująco dobrze poradził sobie w będącym w dużym kryzysie zespole Pogoni ’04. Do przerwy szczecinianie jeszcze sobie jakoś radzili, prowadzili jedną bramką. Ale gospodarze zmietli ich w drugiej części, gdzie z gości kompletnie uszło powietrze. Ciężko mi ocenić, co tam się dzieje wewnątrz drużyny, ale ewidentnie tam coś nie działa tak jak powinno. Mają dobrych piłkarzy, którzy po prostu nie grają. Medal ciąży im do szyi i ciągnie na dół tabeli. A w Głogowie duet braci Pieczyńskich nie po raz ostatni dyktuje tempo. Darek jak dobre wino (czyli czerwone, jak kartka), Łukasz także regularnie punktuje. Co tu dużo mówić, idzie im dobrze.

My pojechaliśmy do Pniew z mocnym postanowieniem przywiezienia trzech punktów. Zespół był pozytywnie nastawiony, ale zetknęliśmy się ze ścianą. Gospodarze postawili mur i grali mocno defensywnie, ale korzystali także z szans do kontrataków. Można wiele o nich powiedzieć, ale jedno jest pewne - grali bardzo mądrze. Dwa razy ramka ich uchroniła przed utratą goli, ale nie pozwolili nam na zbyt ofensywną grę. "Tak krawiec kraje jak mu materiału staje" - mądry trener wykorzystuje do maksimum posiadane zasoby osobowe, a nie zmusza zawodników do gry o której nie mają jeszcze pojęcia lub po prostu doświadczenia.

Poniedziałkowy Rekord - GAF Jasna był wspaniałym widowiskiem. Przed tym spotkaniem doszły mnie słuchy, iż w przypadku porażki fotel trenera Rafała Barszcza może być mocno rozhuśtany. Rozbudzono apetyty przed sezonem w Gliwicach, a tu cienka zupa w talerzu. Prezesi są niezadowoleni. Nie tylko tam, ja też jestem rozczarowany postawą mojego zespołu. Jak widać prezesi celują w chmury, a zawodnicy i trenerzy latają tuż nad ziemią.

Teraz my gramy w Orange Sport z Cleareksem i mam nadzieję, iż zaprezentujemy także ciekawy spektakl sportowy. Pojedynki z chorzowianami zawsze były zacięte, ostatnio u siebie przegrywaliśmy, ale wywoziliśmy punkty z wyjazdów. Czas odmienić tę statystykę i spróbować gonić uciekającą czołówkę. No i na koniec ogłoszenie - jak umiesz grać w futsal i chcesz spróbować swoich sił to zapraszam na testy do Chojnic. Oferujemy 4-cyfrowe wynagrodzenie (ale nie zaczynamy od 9 z przodu), wynajęte mieszkania, wyżywienie, profesjonalna opieka medyczna, no i przede wszystkim świetna atmosfera. Klub jest profesjonalnie zorganizowany, przyjedź, pokaż co umiesz i podpisz kontrakt. Oferta tylko dla konkretnych zawodników, sprawdzonych, bo szukamy wzmocnień na drugą rundę. Ogórków nie potrzebujemy, mamy je w słoikach. Pisz na Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript., pozdro, 5!!!


M7

(opinie wyrażone w powyższym felietonie są prywatnymi poglądami autora, a nie klubu Red Devils Chojnice)

FUT5AL HEA7EN ponownie w czwartek

I znowu mam spóźnienie... Powiem szczerze, że teraz brakowało i czasu i trochę też chęci, bo chwilowo nie mam zbyt wielu ciekawych pomysłów. Znaczy jeden mam, ale to wymaga dużo "researchu", tak więc o tym przeczytacie kiedy indziej.

Zacznę może od kadry, ten felieton piszę właśnie w czasie oglądania spotkania Włochy – Polska (zobacz skrót). W internecie jakość była kiepska, na szczęście jest facebook i koledzy, którzy dają dobre info - dlatego oglądam to komfortowo w Rai Sport Due na 500 calowym ekranie.

No dobra, może trochę mniejszym ale i tak się dobrze oglądało. Wynik całkiem niezły, ale dlaczego trener Bucciol nie podjął ryzyka i nie wycofał bramkarza? Porażka 3:4 to jednak dalej porażka, dla mnie niczym się nie różni od np. 3:5. A była szansa zrobić niespodziankę.

Trudno mi ocenić skład Włoch, czy to podstawowa kadra, czy testowali nowych, bo aż tak bardzo nie śledzę ruchów kadrowych w reprezentacjach narodowych. Ale generalnie ten sprawdzian wypadł całkiem przyzwoicie, choć strata dwóch bramek po rozegraniu w prosty sposób stałego fragmentu gry na pewno nie ucieszyła trenera Bucciola. To były czytelne zagrania, które należałoby zblokować.

Potem "Makaroniarze" dodali dwie kolejne bramki po ładnych akcjach kombinacyjnych, ale Polacy potrafili się zrewanżować Italii. Michał Kubik odebrał piłkę i dał świetną asystę do Kiełpińskiego, a parę minut później debiutujący Sebastian Wojciechowski popisał się wspaniałą indywidualną akcją i zdobył gola, dającego jeszcze szansę na wywalczenie remisu. W sercu zatliła się nadzieja po strzale Kiełpińskiego, ale piłka odbiła się od słupka i wyszła w pole. Gwoli prawdy, dwukrotnie słupek nas ratował po strzałach piłkarzy Italii.

Włosi dłużej utrzymywali się przy piłce i na pewno lepiej nią operowali, ale nasi zagrali naprawdę ambitnie i potrafili rywalizować jak równi z równymi. Jeszcze dużo nas dzieli od światowej czołówki, ale może się uda coś ugrać na turnieju eliminacyjnym. Zwłaszcza, iż drugie miejsce oznacza grę w barażach. Kadra robi stałe postępy, a graliśmy przecież bez kapitana Popławskiego, Marciniaka i Sobalczyka, a każdy z nich wnosi dużo dobrego do gry.

Jak wskazuje ostatni ranking (nieoficjalny), remis z silną Holandią (20. miejsce) i nieznaczna porażka z Włochami (3. miejsce) nastraja pozytywnie. Polska zajmuje 36. miejsce i liczę, że zacznie przesuwać się w górę. Na Wikipedii ostatnio pojawiło się sporo informacji, zarówno dotyczących kadry jak i poszczególnych klubów i zawodników (np. o reprezentacji). A jeszcze niedawno to było tylko po parę zdań o wszystkim i o niczym.

Kadra młodzieżowa wygrała obydwa spotkania z Belgią (zobacz skrót pierwszego meczu i skrót drugiego meczu). Tutaj jest widoczny dynamiczny progres od dłuższego już czasu. Trener Gerard Juszczak z nowym asystentem Marcinem Stanisławskim robią wspaniałą robotę. Szkoda, że Tomek Kriezel kończy już karierę juniora, bo był wzorowym kapitanem U-21. No i Piła, wspaniały sukces frekwencyjny. Niedawno tylko ci, którzy zbłądzili przypadkiem na halę oglądali mecze młodzieżówki, a teraz blisko 1700 osób na hali!!! Często pisałem pozytywnie o KS Credo Futsal z Piły, teraz jeszcze Wielkopolski ZPN stanął na wysokości zadania i świetnie zorganizował to widowisko. A publika dopisała i obejrzała dwa świetne mecze. Tomek zdobył dwie bramki, pierwsza była naprawdę przedniej urody. Piękny wolej na zamknięcie spotkania. Rośnie nam młodzież, będzie dobrze :)

A w naszej lidze kolejka remisów. Zacznę może od Red Devils. Nowa miotła w szatni przyniosła efekt w postaci znacznie lepszej gry. Aftan odbudował drużynę psychicznie, dawno już nie słyszałem tak fajnej, a jednocześnie tak motywującej odprawy przedmeczowej. Chłopacy odżyli, znowu chciało im się grać pomimo ciężkich nóg, ale przynajmniej głowy mieli lekkie.

Ale to był tylko jeden z elementów "novum" w naszym klubie. Zespół w minionym tygodniu starał się zregenerować siły, zamiast dwóch treningów dziennie miał tylko dwa treningi w całym tygodniu. Po katastrofalnych wprost wynikach testów fizycznych należał się im odpoczynek. Nowy człowiek w sztabie - trener przygotowania motorycznego Jarek Wróblewski zaczął intensywną pracę nad pełnym monitoringiem wszystkich zawodników. Tego nam wcześniej brakowało, ale wreszcie wykonaliśmy ten krok w stronę profesjonalizacji naszego klubu. Podam przykład analizy pewnego zawodnika - "Zaburzenia w składzie monocytów to prawdopodobnie wynik wysiłku, wyższy niż norma wynik żelaza trudno jednoznacznie zinterpretować - może pochodzić z rozpady krwinek (z ferrytyny), może być efektem suplementacji żelazem lub nawet hemochromatozy, co u zawodników się zdarza". Strasznie poważnie, ale jeśli chce się osiągać sukcesy to każdy element jest ważny, a zwłaszcza zdrowie piłkarzy.

Wprowadziliśmy diety, regularne badania, zawodnicy spożywają PTF (czyli mieszanki białkowo-cukrowe) w pierwszych minutach po zakończonej jednostce treningowej. To chroni komórki mięśniowe przed uszkodzeniem, hamuje rozpad białek mięśniowych oraz pozwala na szybką odbudowę glikogenu. Wcześniej oczywiście mieliśmy odżywki do dyspozycji zawodników (tutaj pozdrawiam Marcina Żyndę i Michała Lenca z Perfect Body Center Chojnice, naszego sponsora supli), ale zawodnicy sami się obsługiwali, co wiązało się z tym, iż niekoniecznie było to spożywane w odpowiedni sposób. Niejeden powie, że to pierdołki, ale zaczęliśmy kłaść ogromny nacisk na właściwe odżywianie się, na podejście do treningu przed i po, na dynamiczne rozgrzewki treningowo-meczowe.

Lepiej późno niż wcale, czołowe kluby robią to już od dawna, teraz u nas nadszedł czas na zmiany. Chcemy mieć lepsze wyniki, to musimy dbać o zawodników w każdym elemencie. W drugiej rundzie zobaczycie odmienionych "Czerwonych Diabłów", szykujemy też jeden fajny transfer to powinno być znacznie lepiej.

Ale wracając do meczu z Gattą, w tym sezonie zespół ze Zduńskiej Woli gra znacznie lepiej w defensywie niż w poprzednich latach. Trudno było nam ugryźć, Darek Słowiński też grał dobry mecz. Na dodatek po stosunkowo prostych błędach straciliśmy dwie bramki i musieliśmy gonić wynik. Ale mamy Wadika, który nie boi się uderzać z każdej niemal pozycji. Czasami aż za bardzo, ale teraz okazał się skuteczny. I znowu strzeliliśmy gola grając z wycofanym, często pracujemy nad tym i daje to efekty.

Teraz ruszamy do Pniew, gdzie - nie ukrywam - liczy się tylko zwycięstwo. Sportowo mamy na papierze dużo lepszą drużynę, ale trzeba to udowodnić na parkiecie. Jedno jest pewne - nie zlekceważymy rywali, którzy na własnych śmieciach potrafili pokonać Wisłę i Pogoń. A te obie drużyny zlały nas w Krakowie i Szczecinie, tak więc jest to poważne ostrzeżenie dla naszych piłkarzy. W sparingach wygrywaliśmy z Red Dragonsami, ale liga to coś innego. Pełna hala, znakomita atmosfera, fajnie jest wrócić do Pniew po kilku latach przerwy.

Zresztą Historia obu klubów jest bardzo podobna, działacze musieli odbudować futsal na zgliszczach po upadłych kolosach Holiday'u i Akademii FC. I w obu klubach w ciągu zaledwie dwóch lat rozgrywki Futsal Ekstraklasy powróciły na domowe parkiety. Można? Można!!! W Red Dragons i Red Devils mocno stawia i stawiało się na wychowanków, którzy wywalczyli kolejne awanse. U nas dopiero później, stopniowo w miarę zwiększania budżetu pozyskiwaliśmy zawodników spoza naszego miasta, jednak nadal połowa drużyny to zawodnicy miejscowi. "Smoki" w obecnej chwili postawiły na młodzież i jak na razie daje to pozytywne efekty. Trener Łukasz Frajtag mocno stawia na taką ścieżkę rozwoju klubu i należą mu się za to wielkie brawa. Ci piłkarze mogą grać tylko lepiej, co dobrze wróży na przyszłość.

W innych meczach Pogoń po kompromitującej porażce w Pniewach zrehabilitowała się wygrywając z Cleareksem. Powrót na Twardowskiego, na stare śmieci, okazał się być szczęśliwym. A co do Cleareksu - tradycyjnie już, jak kogoś pochwalę, to za parę dni dostaje w czapę. To chyba będę chwalić wszystkich naszych najbliższych przeciwników.

GAF bez problemów uporał się z Gwiazdą, tutaj nie było większej historii. Gliwiczanie byli zdecydowanie lepsi w pierwszej połowie, a potem już kontrolowali przebieg spotkania. Wynik spotkania był jak najbardziej do przewidzenia. Nie idzie wygrać meczu jak się gra tylko 20 minut.

Wisełka długo się rozkręcała w Katowicach, ale potem odpalili motorki i odjechali Akademikom. W końcówce Korczyński zdobył gola i jest coraz bliżej Filipczaka, o tym pisałem tydzień temu. A właśnie, jak coś napiszę w odcieniu negatywnym to BAM!!! - w weekend mam pozytywną odpowiedź ekipy/grajka. Lub odwrotnie, jak pochwalę to zaraz jest w ryj. To kolejny przykład jak wielką siłę mają moje felietony ;) Wróżbita Maciej zrobił karierę (catchphrase – "dziękuję bardzo za uznanie"), wróżbita Dawid nieco mniejszą (zobacz), ale ten to dopiero miał fantazję. Taki eksponat przydałby się w sztabie szkoleniowym, ten to dopiero by robił odprawy - "wypalam świętą pochodnię ognia i sprawiedliwości, wypalam negatywne działanie". No to tyle o wróżeniu, nie moja branża. W STS-y nie szło, to już nie gram, więc chyba nie mam predyspozycji.

Rekord zremisował z KGHM-em Euromaster po bardzo ciekawym meczu. Trener Adam Kryger był mocno niezadowolony z postawy arbitrów. Nie pierwszy raz w tym sezonie słychać takie narzekania. Głogowianie grali naprawdę dobrze, zwłaszcza ich motor napędowy, stary wyga Darek Pieczyński. Kluczowym momentem gry była czerwona kartka dla Piotra Szymury. Kluczowym dla Rekordu, gdyby nie faul kapitana Rekordu to Euromaster odjechałby na 4:1 i a to już bardzo trudno odrobić. A tak gospodarze przetrwali grę w osłabieniu, wymienili dwa ciosy z rywalami a w końcówce ich dopadli go polach Polaska (hat-trick!) i Franza grając w przewadze. Można mówić, iż nie jest to gra fair play, ale Piotrek nie faulował brutalnie. Bardziej jest to element taktyki. Jak kiedyś Luis Suarez wybił piłkę ręką z bramki w końcówce dogrywki w meczu Ghana - Urugwaj. Bramkarz wybronił rzut karny, Urusi dociągnęli do rzutów karnych i awansowali dalej. Poświęcenie się dla drużyny? Cel uświęca środki :)

W Gdańsku padł remis po emocjonującym meczu. Wojtek Pawicki dwoił się i troił, ale niestety przyczynił się do utraty dwóch goli. Ale też popisał się znakomitą asystą i w ostatniej minucie zrehabilitował się ratując punkt dla swojej drużyny. Jednoosobowa orkiestra w Gdańsku gra do końca, ale toną jak Titanic i aktualnie nie mają pomysłu aby to powstrzymać.

Rozmawiałem z Wojtkiem i po meczu mi powiedział: "to gra błędów i spędzając dużo minut na parkiecie siłą rzeczy jest się podatnym na popełnianie ich więcej niż inni, a to co robiliśmy w trakcie całego meczu, ile okazji seryjnie zmarnowaliśmy to już ciężko opisać i generalnie niewygranie z najsłabszym przeciwnikiem w historii mojego grania w ekstraklasie, było na prawdę wstydem wczoraj. U nich gra tylko i aż bramkarz, jak oni wygrali z kimkolwiek, to ja naprawdę nie wiem, chyba ta publiczność ich tak niesie. Dużo by gadać jeszcze co się wczoraj działo... Ale cóż, życie zawsze jest tak ze jesteś tak dobry jak twój ostatni mecz, a tego mimo wszystko nie będę dobrze wspominał".

I tą wypowiedzią, której na pewno nie brak kontrowersji, kończę dzisiejszy felieton. Przynajmniej Wojtkowi nie brakuje odwagi, aby powiedzieć co myśli i nie boi się przyznać do błędów.


M7

(opinie wyrażone w powyższym felietonie są prywatnymi poglądami autora, a nie klubu Red Devils Chojnice)

SZÓSTE PRZEWINIENIE

9. seria spotkań Fustal Ekstraklasy nie zostanie mile zapamiętana przez kibiców Rekordu Bielsko-Biała, który do ostatnich sekund walczyć musiał o punkt z niżej notowanym rywalem. Red Devils Chojnice za sprawą Wadima Iwanowa zremisowali z Gattą Active Zduńska Wola, a Akademicy z Gdańska wreszcie powiększyli swoją zdobyć punktową po remisie z Red Dragons Pniewy.
Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS