Dziś środa, czyli: FUT5AL HEA7EN
- Dział: Felietony
Dzisiaj jubileusz, to mój 20. felieton dla www.futsal-polska.pl. Jak już kiedyś pisałem - słabo u nas z tekstami o futsalu, to jestem pewien, że nie możecie się doczekać kolejnej środy i kolejnej porcji swojej ulubionej lektury przy porannej kawie.
STOP, hola hola!!! Kuba prawie zawsze nawala (niestety praca na chleb ma pierwszeństwo, trzeba to zrozumieć), to musicie mnie czytać przy wieczornym chrapaniu żony/dziewczyny/kochanki lub to samo w wersji męskiej. Podobno w piłce gejów nie ma, ale tych do dawania d... jest wielu. Na przykład ostatnio cała moja drużyna. No ale o tym później, generalnie ten felieton będzie takim "pierdu pierdu", bo nic specjalnego się nie wydarzyło w minionym tygodniu.
Pewnie odezwą się głosy, jaki ten Synoradzki jest zadufany w sobie, tralala. "Znowu ten chujek nam bruździ, znowu się wpierdala, ma swoją drużynę to niech się kurwa nią zajmuje". W Polsce zawsze i wszędzie znajdą się malkontenci, którzy z zawodu się obrażają i są przewrażliwieni na swoim punkcie. Każdy zna chociaż jedną taką osobę, a tym bardziej w naszym futsalowym, często skłóconym środowisku. Odezwij się i skrytykuj, to bądź pewny, że dostaniesz po uszach, bo przecież robisz krzywdę ukochanemu klubowi.
Znam swoją wartość, znam polszczyznę (wiadomo, mama polonistka), znam się też na futsalu bo siedzę w tym od 12 lat (w rozgrywkach ogólnopolskich, bo w amatorskich to już 20, jak ten czas szybko zleciał...) Pisanie przychodzi mi łatwo, ale każdy felieton i tak zajmuje mi dobre 5-6 godzin, aby go przygotować. Przeglądam sporo materiałów, analizuję, no i przelanie tego wszystkiego w słowa to trochę czasu zleci przy kompie. Ale polubiłem to - tak samo jak wy. Krytyki się nie boję, zawsze wysłuchuję z cierpliwością bo nie pozjadałem wszystkich rozumów i ktoś może coś ciekawego podpowiedzieć. I cieszę się, jak moje felietony wywołują dyskusję w naszym środowisku.
W latach 90-tych wydawałem miesięcznik o Manchesterze United, który rozsyłałem po całym kraju. Ogłaszałem się w telegazecie i gazetach sportowych, stamtąd ludzie mieli do mnie namiary. Tłumaczyłem materiały z angielskich czasopism jak "Shoot", "Match", "90 Minutes", pisałem relacje ze spotkań, bo byłem szczęśliwym posiadaczem dekodera Sky Sports. Do tej pory gdzieś na strychu mam ponad 500 kaset video ze spotkaniami Man Utd i reprezentacji Anglii, począwszy od mundialu w 1990 roku. Później ligę zaczął pokazywać Canal+, a w Polsce pojawiły się materiały o lidze angielskiej, to już miałem godnych zastępców. Potem zdarzyło mi się pracować w kilku redakcjach tygodników w Chojnicach, gdzie hobbystycznie pisałem o sporcie w regionie. Teraz, po kilkunastu latach przerwy wróciłem do "dziennikarstwa", umiem ciekawie pisać to zamiast marudzić - patrzeć w dół na literki i czytać, chłonąć, myśleć :)
Znowu sobie zrobiłem weekend z futsalem, w sumie obejrzałem trzy mecze na żywo w Gdańsku i Szczecinie. Dobrze, że moja narzeczona jest wyrozumiała i pozwala mi na zwiedzanie hal. Zresztą sama lubi oglądać halówkę (i grać także, całkiem nieźle wymiata) to często ze mną wpada na mecze.
Najpierw udałem się na obiekt AZS-u, gdzie zobaczyłem mecz Akademików z Gattą Active (zobacz skrót). Tutaj niespodzianki nie było i nie mogło być. Gdańszczanie rozpoczęli fatalnie, zaspani jacyś tacy, no to Krawczyk ich obudził lufą z lewitki. Publiczność nie zdążyła pierdnąć w fotelik, a już było "Dzień dobry, Krawiec się nazywam". Nie mogli sobie z nim poradzić i wydaje mi się, że gdyby Gatta chciała wygrać wyżej, to by wygrała bez problemu. Cofnęli się i spokojnie utrzymywali przy piłce, a piłkarze UG nie mieli pomysłu co z tym zrobić.
Generalnie słabo to wygląda, Depta, który strzelał sporo goli w zeszłym sezonie zupełnie bez formy, Poźniak tylko na lewo schodzi, "Fefsiemu" czyli Friszkemutowi to piasku wyraźnie brakuje. Może na boso by mu lepiej szło? ;) W defensywie dużo dziur, a w ataku sporo chaosu i niedokładności. Hmm, to prawie tak samo, jak u nas w ostatnim meczu z Pogonią...
W każdym bądź razie tylko Wojtek Pawicki trzyma swój wysoki poziom, trochę doświadczenia wprowadziła dwójka Widzicki i Broner, ale na tym Gdańsk kończy się na dzień dzisiejszy. Na dodatek ta trójka zawaliła solidarnie po jednym golu, tak więc ciężko wygrywać, jak teoretycznie najlepsi zawodzą. A było tak pięknie w ostatnim sezonie... Liczę jednak, że się odbudują w drugiej rundzie, bo zawsze bliżej nam do Gdańska, niż do Katowic czy Rudy Śląskiej. Ozdobą spotkania był gol Marciniaka, znakomita kontrola piłki przy przyjęciu plus piękny lobik - naprawdę super. Im mniejszy piłkarz, tym lepiej sobie radzi na parkiecie, czas więc ogłosić nabór w Red Devils dla karłów i gnomów - rozejrzę się po Transylwanii, Śródziemiu i Bajdocji.
A co do sędziowania, to znowu przydarzył się arbitrom duży błąd wynikający z nieznajomości przepisów. Bramkarz UG wybijając piłkę trafił w swojego zawodnika, piłka się odbiła i ponownie trafiła do golkipera. Sędzia odgwizdał "podanie do bramkarza", a przecież takie zagranie musi być celowe, a nie przypadkowe!!! I Gatta miała pod bramką gdańszczan groźny rzut wolny. W końcówce na parkiet weszło "nazwisko" czyli Adrian Budka, ale jedynym zagraniem jakim się popisał, to była ręka, po której podyktowano rzut karny. No i powinna być za to czerwona kartka, kolejny elementarny błąd arbitrów. Ile jeszcze zobaczymy takich pomyłek sędziowskich?
A co do Budki - ściąganie "nazwisk" z trawy nie będzie promocją futsalu dopóki taki zawodnik po prostu nie będzie umiał grać na parkiecie. Nie wiem do końca, jak jest z Adrianem, to go nie będę oceniał, ale parę lat temu grałem w lidze halowej w Kaliszu i razem ze mną w drużynie grał niejaki Kaczmarek, ówcześnie piłkarz Korony Kielce. I ja, kompletny amator, byłem o wiele lepszym zawodnikiem na hali, niż ten kolega, którego tydzień wcześniej oglądałem w Canal+. Niektórzy chyba za bardzo są zafascynowani dużą piłką, a to zupełnie odmienna dyscyplina. Ściąganie piłkarza tylko dlatego, bo o nim pisała "Piłka Nożna" i "Przegląd Sportowy" i pokazano go w "kodowanym", to nie jest najlepszy pomysł na promocję futsalu.
Drugi mecz to Politechnika Gdańska - Helios Białystok (relacja z "więzienia"). Tutaj spotkałem dwójkę znajomych, drugiego trenera reprezentacji Andrzeja Biangę i szefa sędziów Przemysława Sarosieka. Z Andrzejem znamy się kupę lat, na początku XXI wieku byłem dyrektorem sportowym i kierownikiem drużyny w Chojniczance, którą prowadził właśnie Andrzej, a wiceprezesem był Bogdan Duraj. Potem przerzuciliśmy się całą trójką na halę i działaliśmy razem w Holiday’u Chojnice. Świetny kompan, naprawdę dobry warsztat trenerski i taki sam motywator. Na trawie miał trochę pecha, bo trafiał do klubów w momencie ich regresów, bo wg mnie bez problemów poradziłby sobie jako szkoleniowiec w klubach z wyższych lig na trawie. Ale teraz jest w futsalu i chętnie zobaczyłbym go w roli szkoleniowca klubu.
A z panem Przemkiem Sarosiekiem pogadaliśmy sobie na temat ostatniej fali błędów sędziowskich, która zalała polski futsal. Jedno jest pewne - będzie zrobiony porządek. Już wkrótce. Pan Sarosiek jest konkretną osobą i moim zdaniem odpowiednią na to miejsce, czas najwyższy uprzątnąć tę stajnię Augiasza. Bo od paru lat poziom sędziowania szedł w górę, a ten sezon obfituje w errory, co kolejkę pewne sytuacje mają wpływ na wyniki spotkań.
A co do samego meczu, bramkarz Heliosu w rękawicach... Dawno tego na hali nie widziałem. Ale po jego ruchach od razu widać, że to gościu z trawy. Podobnie jak inni zawodnicy z Białegostoku. Nic dziwnego, że Politechnika z dużą swobodą ograła rywali, bo górowali nad nimi futsalowym obyciem i przede wszystkim taktyką. Jeszcze w pierwszej połowie mecz był w miarę wyrównany, ale w drugiej części piłkarze PG przeważali już bezdyskusyjnie. Po ładnych, kombinacyjnych akcjach zdobyli kolejne bramki i z łatwością wygrali to spotkanie.
Zrobienie klubu futsalu nie polega na wzięciu 12 ludzi z dużego boiska i rzuceniu im piłki. Filozofia budowania zespołu polega przede wszystkim na zatrudnieniu trenera, który ma pojęcie o tym sporcie i szukaniu zawodników, którzy chcą grać tylko w futsal. Zawsze tutaj podaję przykłady Red Dragons i Politechniki, którzy od paru lat tej samej grupie młodych piłkarzy wpajają nawyki halowe przez trenerów pasjonatów Frajtaga i Janiaka. Zarzucacie mi, iż piszę pozytywnie o drużynie PG. Cóż, od samego początku ich istnienia (GKS Kominiarz Żukowo, potem Vamos) grałem przeciwko nim przez kilka sezonów w rozgrywkach II ligi Pomorskiego ZPN, prowadząc drużynę Red Devils II złożoną z juniorów i oldbojów naszego klubu. Na początku laliśmy ich w każdym meczu, ale sezon po sezonie robili duże postępy. Głównie dzięki trenerowi Michałowi Janiakowi, z którym w 2010 roku kończyliśmy kurs instruktora futsalu w Toruniu. Stopniowo grali coraz lepiej i lepiej, aż skończyło się raz na wyniku bodajże 3:11 w Gdańsku. Potem awansowali do I ligi i tutaj też nie są chłopcami do bicia, tylko od dwóch sezonów rywalizują o czołowe miejsca. Dla mnie jest przykład modelowego rozwoju drużyny, gdzie pomimo braku finansów tworzy się coś ciekawego i przede wszystkim z myślą przewodnią. Dlatego będę ich chwalił - dopóki nie będą grać źle. A co do Heliosu, żeby nie było że tylko źle o nich piszę, to daję plusa za fajny ruch marketingowy - czyli sesję fotograficzną w klubie Kontakt. Świetny pomysł, na pewno zachęci parę osób aby przyjść na halę (bo lepiej tam niż do Kontaktu). Tylko to picie szampana... Zostawcie to na tą chwilę, kiedy będziecie już grali po halowemu i walczyli o awans. Rusza tam akademia futsalu, jak wszystko pójdzie tak, jak planują, to będzie fajnie. Szczerze tego życzę.
No i na koniec weekendu pojechałem z moją drużyną do Szczecina (zobacz skrót). Pogoń w dołku, trzy mecze u siebie w ryj, pozostało nam dobić na polowaniu osłabione zwierzę. A co wyszło? "Chujoza" - to słowo najlepiej określi to, co graliśmy. Mirek Grycmacher dostał prezent na swoje urodziny, to się cieszył. Nie dziwię się, po takiej serii u siebie też bym skakał z radości.
Ogólnie to był najsłabszy mecz całej drużyny w całej rundzie, jak nie w ostatnich latach. No prawdziwy dramat, oczy bolały od samego patrzenia na takie nieudacznictwo. Dwa lata temu przegraliśmy na Cleareksie 0:10, ale wtedy lepiej graliśmy. Bo chorzowianie w pierwszej połowie oddali 6 strzałów z których wpadło 5, a potem trafiali do pustej bramki. Ale tam chociaż była chęć gry, wola walki, tylko mecz naprawdę się nie ułożył. Raz na 10 lat taki się trafi.
A w Szczecinie w pierwszej połowie oddaliśmy zaledwie dwa kulawe strzały, no jak tak można grać? No jak? Juniorzy by więcej zrobili. Pobiliśmy rekord świata w podaniach do boku i do tyłu, nikt nie miał jaj, aby spróbować wygrać pojedynek 1 na 1 i zrobić przewagę. Jak się nie chce grać, to przyjdą inni, którym będzie się chciało. Jest sporo zawodników, którzy wsiądą w samolot i w kilka godzin będą w Chojnicach. Pozostały 4 mecze do końca i dla niektórych jest to ostatnia szansa, aby udowodnić swoją przydatność. W Chojniczance (I liga na trawie) gra tylko jeden chojniczanin, to u nas też może być podobnie. Tam to daje efekty, przychodzą profesjonaliści i wykonują swoją robotę, bo wiedzą, że jeśli zawiodą, to muszą sobie szukać innego miasta do zarabiania. A u nas gwarancja pracy na lata. I może to jest ten właściwy kierunek rozwoju klubu, bo niektórzy chyba nie doceniają tego, co mają na miejscu.
O pozostałych meczach nie będę się rozpisywać, bo robi to co tydzień Szymon Śleziona w "Szóstym Przewinieniu". Krótko mówiąc, wygrali ci co mieli wygrać, ale nie zabrakło jednak kontrowersji. Zadzwonił do mnie prezes Gwiazdy Arek Grzywaczewski, który bardzo zbulwersowany opowiadał o przebiegu spotkania Clearex - Gwiazda. Tydzień temu sędziowie pomogli jego drużynie, teraz było odwrotnie. Zresztą pomeczowe wypowiedzi trenera Tomasza Klimasa (zobacz video) są jednoznacznie negatywne w temacie pracy arbitrów. Ja się nie będę wypowiadał, bo jak się nie oglądało całego spotkania, to ciężko jest ocenić przebieg po samym skrócie.
Druga sytuacja, która wzbudziła moje zainteresowanie, nastąpiła w meczu transmitowanym przez Orange Sport, czyli KGHM Euromaster versus Wisła Krakbet. Tyle ostatnio pisałem o koszulkach "lotnych" zawodników i amatorszczyźnie w tym temacie, no i co? No i pstro. Patrzę w telewizor i znowu widzę numer zrobiony z plastra. Jeszcze wyraźnie, na dokładnym zbliżeniu przez operatora kamery. Komentator także raczył zauważyć i skomentować fakt, iż Łukasz Pieczyński wystąpił z ohydnym, nierówno zrobionym numerem z plastra, jeszcze z kawałkami nitek sterczącymi na prawo i lewo. Jak Komisja Ligi nie zrobi z tym porządku, to dalej słoma z butów będzie wystawać całej lidze. Jak mamy być poważnie traktowani przez sponsorów, jak dochodzi to takich wizerunkowych "faux pas"? Klubów nie stać na wydanie 300 zł na zakup trzech koszulek dla trzech różnych zawodników wcielających się w "lotnego"? 300 zł kary, jak klub raz zapłaci, to potem już nie będzie takich sytuacji.
Jeszcze o pierwszej lidze, o aferze bębnowej i meczu Unikat Osiek - FC Toruń (zobacz skrót). Gospodarze wymyślili sobie absurdalny zakaz wnoszenia bębnów dla kibiców przyjezdnych, które na hali dodają kolorytu i kreują pozytywną atmosferę. Powstał spór, który zakończył się pozytywnie, głównie dzięki interwencji członka Komisji Futsalu pana Jarosława Gryckiewicza. Oby jak najmniej takich samobójów medialnych, bo ledwo co klub powstał, a już druga afera w mediach. Bębny ostatecznie zagrzmiały na hali, a atmosfera była gorąca na derbach województwa kujawsko-pomorskiego. Na dodatek w zespole gospodarzy wystąpiło aż czterech byłych zawodników Marwitu/FC no i trener Białek był także związany z tym zespołem. Do przerwy pachniało niespodzianką, zwłaszcza że piłkarze Unikatu mieli dwie znakomite sytuacje do objęcia prowadzenia. W drugiej połowie faworyci zagrali już na swoim poziomie i było po meczu. Zresztą FC Toruń piłkarsko i organizacyjnie przerasta tę ligę o lata świetlne. Idą na komplecie zwycięstw, my jak graliśmy w I lidze w sezonie 2009/10, to wygraliśmy ją nie ponosząc żadnej porażki (16 zwycięstw, 4 remisy). Myślę, że pobiją nasz rekord. Wydaje się, iż jedynie KS Gniezno i Politechnika Gdańsk mogą spróbować nawiązać z nimi rywalizację, ale to w pojedynczym spotkaniu, tak więc z dużą ciekawością będę oglądać ich kolejne spotkania. Prezes Marek Wiśniewski odbudowuje futsal w Toruniu, już rok temu byli faworytami rozgrywek, ale cuda nie zdarzają się dwa razy z rzędu i tym razem na 100% awansują do FE. Ja ich oczekuję z niecierpliwością, zawsze nam się dobrze z nimi grało, no i mamy trzy kroki do nich, to można godzinkę przed meczem ruszyć na pierniki :)
A na koniec parę linków dal golkiperów:
- trening bramkarski hiszpańskiego El Pozo Murcia, który znalazł Paweł Pstrusiński z Cleareksu Chorzów (zobacz video). Tak to robią profesjonaliści.
- Profesjonalne wiązanie "tejpów" przez Rafę, bramkarza El Pozo Murcia (zobacz video). Doświadczeni bramkarze w naszej lidze to już wiedzą, ale wszystkim adeptom futsalu na pewno się to przyda.
M7
(opinie wyrażone w powyższym felietonie są prywatnymi poglądami autora, a nie klubu Red Devils Chojnice)
