Drugą serię gier rozpoczęliśmy w Lubawie, gdzie tamtejszy Constract przegrał 0:5 z FC Toruń. O triumfatorach tej potyczki nie będę pisać, bo ta drużyna jest mi najbliższa i nie chciałbym posądzony o brak obiektywizmu. Jednak kilka ciepłych słów na temat gospodarzy. Ostatni raz Constract widziałem w ostatniej kolejce poprzedniego sezonu. Widać, że ekipa z województwa warmińsko-mazurskiego solidnie przepracowała letnią przerwę . To już zupełnie inna drużyna i może trochę namieszać. Jestem pod wrażeniem frekwencji na trybunach. Sobotnią potyczkę obejrzało ok. 600 osób (ponoć nadkomplet widzów). To świetny wynik. Myślę, że spora część klubów ekstraklasy może pozazdrościć takiej publiki.
Bez niespodzianki także w Łodzi, gdzie miejscowy AZS Malwee uległ Elhurtowi-Elmetowi Heliosowi Białystok 0:2. Na dzisiaj beniaminek to chyba najsłabszy zespół w tej grupie. Rozmawiałem, przed inauguracją sezonu z Sebastianem Bielichowskim, bramkarzem łódzkiego zespołu, który scharakteryzował swój drużynę jako amatorów, chcących pograć w profesjonalnej lidze. Natomiast ekipa z Białegostoku będzie groźna. Z pewnością słabszy sezon, który przydarzył się jej ostatnio, był wypadkiem przy pracy. Po dwóch seriach spotkań Elhurt-Elmet Helios ma komplet punktów.
Trzeci zespołem, który może pochwalić się sześcioma "oczkami" jest Politechnika Gdańska. Podopieczni Michała Janiaka tym razem pokonali na wyjeździe KS Gniezno 2:1. Ekipa z Trójmiasta zrewanżowała się Wielkopolanom za porażkę w ostatnim spotkaniu poprzedniego sezonu. Przegrana była bolesna, bo ówczesny Vamos stracił drugą lokatę, kosztem FC Toruń. W tym sezonie gdańszczanie z pewnością znów powalczą o dobrą pozycję.
AZS UW to chyba największy minus początku sezonu. Podopieczni Gerarda Juszczaka przegrali dwa spotkania. Najpierw u siebie z KS-em Gniezno, a w niedzielę z MOKS-em Słonecznym Stokiem Białystok. Dochodzą mnie słuchy, że największym mankamentem "Akademików" jest skuteczność, a w zasadzie jej brak. W Warszawie z pewnością nie biją na alarm. Wydaje się, że gwarantem dobrego wyniku jest trener Gerard Juszczak. AZS UW jeszcze powalczy, a pierwsze punkty na pewno wpadną w najbliższy weekend.
Na koniec wisienka na torcie, przynajmniej dla mnie: spotkanie Unisław Team - Unikat Osiek (2:2). Gospodarze dysponują bardzo młodą drużyną. Trener Jerzy Siemienicki marzy, aby jego podopieczni zajęli miejsce w pierwszej piątce, ale będzie to trudne. Spotkanie zakończyło się podziałem punktów, z czego bardzo cieszą się w Osieku. Drużyna Marcina Białka wywalczyła historyczny punkt na zapleczu ekstraklasy. Ciekawe, czy ktoś oglądał relację z tego meczu? Unikat na
swoim facebook'owym profilu napisał: "transmisja była nadawana niezależnie od nas najwyraźniej wystąpiły jakieś problemy, tak czy inaczej przepraszamy" (pisownia oryginalna). Pech chciał, że transmisji nie było. Godzinę przed rozpoczęciem spotkania propozycję przeprowadzenia relacji otrzymała telewizja internetowa
KP Sport. Niestety, było za późno. Ostatecznie w hali był przedstawiciel tej stacji, ale kamery nie mógł wyjąć. To nie pierwszy raz, jak media są tak traktowane przez prezesa Unikatu. Dobrze, że p. Filipa nie wyrzucił z hali, czego osobiście doświadczyłem.
Za nami już dwie serie meczów. Na razie nie sypnęło niespodziankami i prawie wszystko idzie z planem. Spokojnie - nudno nie będzie. Jestem przekonany, że niektórym puszczą nerwy i będzie wesoło, bo sezon kończy się dopiero w połowie kwietnia.