Dziś środa, czyli: FUT5AL HEA7EN
- Dział: Felietony
Nasza Futsal Ekstraklasa zadziwia wynikami. Nikt nie chce zdobyć tytułu Mistrza Polski? Szczecin i Bielsko Biała po raz pierwszy tak blisko, strach pęta nogi i głowy zawodnikom. Najpierw Wisła sama się wyeliminowała, teraz Rekord drugi słaby mecz z rzędu, a Pogoń megafrajerzy tygodnia, a nawet sezonu. Mogliby sobie zaśpiewać na melodię Elektrycznych Gitar - "jestem frajer, to widać, słychać i czuć".
Miki 100 goli, pamiątkowe koszulki, piątki, autografy. Ale gdzie biegł jak Katowice wycofały bramkarza? Bum! - numer raz. A potem konkretny wślizg na dwie nogi Maćkiewicza w zupełnie niegroźnej sytuacji, na dodatek w chwili kiedy piłka trafiła z powrotem do Pogoni. Bum! - numer dwa z długiego karnego i znowu oglądają plecy Rekordu. Honorowy prezes dostanie przez was zawału, oszczędzajcie go bo jeszcze się przyda nam wszystkim. Futsal jest piękny.
Po cichu skrada się z tyłu Gatta, która doskoczyła na zaledwie trzy punkty. Choć dosyć szczęśliwie, bo to co my pudłowaliśmy to głowa mała. Nieudacznictwo x 100. Pusta bramka? Za trudne. Cóż, piszę wniosek o powiększenie do FIFA. Najlepiej na całą szerokość hali. Wtedy to dopiero będziemy mocni, nawet "szmatowy" będzie trafiać. Aby mieć jednak pewność, to jeszcze poprosimy bramkarza rywali, żeby poszedł na piwo. Wtedy na konferencji nikt nie powie, że "dzisiaj nam szczęścia brakowało". A Gatcie tydzień temu nikt nie dawał cienia szansy na mistrzostwo. Ligę kończą meczem w Szczecinie, oj będzie jeszcze bardzo ciekawie. I bardzo dobrze, nie mamy fazy play-off, to drużyny fajnie się starają o emocjonującą końcówkę.
Skrytykowany ostatnio przeze mnie Clearex odpowiedział w najlepszym stylu, pokonując Rekordzistów 3:1. Gdybym ich krytykował od początku sezonu to może by grali o "majstra"? El Kapitano Miro Miozga - mimo upływu lat nadal silny, a może nawet najsilniejszy punkt chorzowian. Dobre pasy, piękny gol plus asysta, ręce same składają się do oklasków. Pociągnie jeszcze Clearex parę lat, jak dobry koń wagoniki w kopalni.
GAF imponuje formą. Trzy efektowne wygrane z rzędu, a jeszcze kilka wygrają. Obudził się po słabej rundzie Diemiszew, Kiełpiński - dwie strzelby grubo wypaliły na Wiśle i walą celnie do dzisiaj. Do teraz Korkowi kręcą się w oczach numery 11 i 17, jak na ruletce. A Gliwice - klub wzorcowo poukładany, stary wyga Roman Sowiński wie jak to robić. Marketingowo także. Wzór. W następnym sezonie silny "contender" do medali. Gliwice urodziły przecież futsal.
GKS Tychy punktuje, Słonina nie gra i robią 6 sztuk. Znaleźli wreszcie hamulcowego. Od początku sezonu trzeba go było dać na spikerkę, albo na mandolinę w przerwie, to byłby spokój w tabeli ;) Oczywiście to żart, Michał jest niezłym grajcarem. Rafał Krzyśka wziął stery w duże ręce i zespół odzyskał charakter od początku drugiej rundy. Dużo za późno, teraz jedyna nadzieja w tym że ktoś się wycofa. No chyba, że stanie się cud.
Tyszanie walczą pomimo tego, że topór już leży na ich szyi, a kat bierze zamach (a ma lepszy niż Andrzej Szłapa w najlepszych chwilach). W przeciwieństwie do Gdańska, który po raz kolejny rozczarował. Gubią punkty z kim tylko się da. W tabeli rundy rewanżowej trzeci od końca (5 pkt), zaledwie punkt więcej od Katowic i dwa od Pyskowic. Odejdzie Kriezel (a raczej na pewno) to będą walczyć o utrzymanie z beniaminkami. Chyba, że działacze wreszcie poukładają klub, bo na razie zawodnicy skupiali się zimą na grze w ligach dookoła Trójmiasta, a teraz na trawie. Na dodatek wiosnę mamy, tam grille rozstawiają, utrzymanie jest, to i wysilać się już nie trzeba. Zresztą nie ma dla kogo, hala co tydzień pusta.
Meczu Remedium z Wisłą niestety nie oglądałem, bo byłem w drodze. Czołówka gubi punkty, to wiślacy mają dużą szansę na wślizgnięcie się na podium. Na złoto już jest za późno, ale srebrny medal? Dlaczego nie? Niemniej to i tak będzie porażka. Ciekawe, co tam się latem będzie działo. Rewolucja nadciąga, nie tylko na Ukrainie. Remedium - spuśćmy zasłonę miłosierdzia. Najgorsi. Trener Waniczek strasznie kurwował w przerwie w Chojnicach. Teraz to już pewnie sobie co mecz układa litanię. Szkoda tylko kibiców, którzy powinni dostawać regularnie proszki od sponsora.
A w pierwszej lidze pierwszy awans - Red Dragons Pniewy. "Well done boys". Zasługują jak mało kto i bardzo się cieszę, że właśnie ta miejscowość powróci do Futsal Ekstraklasy. Bo tam zawsze było ciekawie i kolorowo. Działacze chcą bardzo odbudować futsal w tym mieście, trzy Mistrzostwa Polski do czegoś zobowiązują, choć po Akademii nie ma już śladu. Muszą jednak pomyśleć o dokonaniu kilku wzmocnień, w pobliskim Poznaniu mieszka kilku doświadczonych zawodników, którzy by pomogli w utrzymaniu, kończą się im kontrakty. No i mają pewnie sentyment do tego miasta, gdzie niejeden szampan wypili. Z zagrychą. Oj, smakowało, wszystko w złotym kolorze.
Kolejny temat z twitter’a i facebook’a - duże aglomeracje, czy też raczej mniejsze miasta dla futsalu? Moim zdaniem to drugie. W małych miejscowościach nie ma innych "atrakcji", a to tylko działa na korzyść futsalu, który może się rozwijać bez przeszkód. Nie musimy rywalizować z dużą piłką, z koszykówką czy też siatkówką, bo dzisiaj nie jesteśmy w stanie przebić się z naszą ofertą ponad te dyscypliny.
Zobaczmy, jaka publiczność jest w Pniewach, Pyskowicach, Zduńskiej Woli czy też w Chojnicach. Pełne hale, fajny kulturalny doping bez wulgaryzmów i wyzywania drużyn przyjezdnych. Bez zastraszania, bójek, sektorów buforowych i setek ochroniarzy. Bez wrogości do kibiców przyjezdnych. Człowiek w szaliku Pogoni może usiąść wśród kibiców Gatty. I jeszcze sobie pogadają. Normalność. Wychowujmy swoich kibiców, rozkochajmy ich w futsalu, niech przychodzą całe rodziny. Tutaj nikt z kibiców nie krzyczy np. "Legia to my", co jest wg mnie całkowitą bzdurą. Nie da się ukryć, iż publika z trawy jest często z kulturą na bakier ("hej, jazda z kurwami" to chyba najbardziej popularna przyśpiewka), a przenosiny tych kibiców na halę są niezbyt dobrym pomysłem.
Zastanawiam się, ilu kibiców by miała Pogoń 04 czy też Wisła, gdyby dalej grały jako NPI (protoplasta Pogoni) czy też Krakbet? Myślę, że w granicach 20 osób na mecz. Tak było wcześniej, dobrze to pamiętam. Jak zmienili nazwę pod klub z trawy to dopiero pojawili się widzowie na trybunach. W Szczecinie się to udało, ludzie pokochali futsal i nadal chodzą na mecze, ale w Krakowie z frekwencją jest już dużo słabiej niż w poprzednich sezonach. W Tychach podobnie, kibice GKS-u przestali już chodzić na halę, odpływ jest wyraźny. Widać, iż nie interesował ich futsal, tylko nazwa zespołu. Nie wiem do końca jak to jest w Głogowie, czy mieli swoich kibiców wcześniej, czy dopiero teraz jak podpięli się pod Chrobrego z trawy. Nie mówię, że jest to złe. To też jest sposób na ściągnięcie kibiców, zainteresowanie futsalem. Ale ja osobiście wolę inną ścieżkę rozwoju piłki halowej.
A inne duże miasta - Gdańsk, Katowice? Pustki na halach, słychać sprzątaczki na korytarzach. To niezbyt przyjemne dla zawodników grać wyłącznie dla swoich rodzin i garstki znajomych. Myślę, że przenosiny do mniejszej miejscowości w pobliżu tych aglomeracji poskutkowałoby dużo większą frekwencją. No i można uzyskać pomoc z lokalnej gminy, bo z urzędu miasta to raczej nie mają na co liczyć.
Gliwice są chlubnym wyjątkiem, nie podpierają się Piastem, ale tu sytuacja jest nieco inna. Mają swoje chlubne tradycje, zapoczątkowane ponad 20 lat temu i kibice o tym pamiętają. I przenieśli się na trybuny na Jasnej 31 z hali Sośnica.
U nas w Chojnicach od początku ruszyliśmy pod własną nazwą. My nie startowaliśmy jako "Chojniczanka Futsal", tylko sami zadbaliśmy, aby kibice przyszli na halę. Tradycję zapoczątkował wymyślony przeze mnie Holiday, potem kontynuowaliśmy to dalej jako Red Devils. I to przy płatnych biletach od samego początku. I mamy kibiców dużo bardziej kulturalnych. Przez 8 sezonów gry w PLF nie mieliśmy ŻADNEGO incydentu, ANI JEDNEJ awantury. Na nasze mecze kibice przychodzą z rodzinami i nie ma potrzeby przygotowania osobnego sektora "rodzinnego", ani tym bardziej klatek dla kibiców przyjezdnych. I nikt z naszych kibiców nie rozbiera się całą trybuną, prezentując w większości średniej jakości muskulaturę z jeszcze bardziej średnimi tatuażami, jak to bywa na dużej piłce. "Futsal is better", jak to wymyślili chłopaki z Pniew.
Koniec świata właśnie nastąpił, no może jeden z tych końców - Falcao12 zakończył karierę w reprezentacji Brazylii po konflikcie z Edsonem Nogueira z federacji CBFS. Przyczyną jest złe traktowanie zawodników podczas zgrupowań kadry narodowej i brak szacunku dla byłych futsalowców. Protest Falcao poparł m.in. Neymar. Ten problem narastał od dłuższego czasu. U nas jeszcze nikt tak nie postąpił, a przecież podobnych powodów było wiele. Szkoda, że już nie ujrzymy lewonogiego "Jastrzębia" w żółtej koszulce (zobacz wideo).
A na koniec mam jeden, na pewno kontrowersyjny pomysł - "dzika karta" w Ekstraklasie Futsalu, tak jak jest to podobnie w innych dyscyplinach halowych. Ale tylko w przypadku wycofania się z rozgrywek jakiegokolwiek zespołu. Czyli jeśli klub X, który utrzymał się w rozgrywkach, a padł finansowo i zrobiło się miejsce, to w to miejsce spółka FE (organizator rozgrywek) ma możliwość zaprosić klub, który jest gotowy do gry już teraz (przykładowa opłata w zakresie 50.000-100.000 zł). Silna liga to silny futsal. Oczywiście kluby z miejsc 11 i 12 spadają z ligi, a zwycięzcy z poszczególnych grup I ligi awansują do FE, tu nie chodzi o zmienianie dotychczasowych zasad awansów i spadków. Ciekawe co na to powiecie? Zapraszam na twittera @MarcinhoSE7EN.
Kończąc felieton, jakiś czas temu w Polsce odbywał się turniej. Wszystkie drużyny przybyły drogą lotniczą, jedynie Gruzja podróżowała autobusem. Całe 60 godzin jechali bez przerwy. Tutaj wszyscy zdziwieni, jak dali radę, a kierownik Gruzinów na to - "daliśmy radę, bo kierowca wypił więcej wódki niż autokar benzyny".
(opinie wyrażone w powyższym felietonie są prywatnymi poglądami autora, a nie klubu Red Devils Chojnice)